Awentyn to jedno z siedmiu legendarnych wzgórz, na których założono miasto Rzym. Początkowo wzgórze awentyńskie nie należało do miasta, pomimo tego, że znajdowało się w obrębie murów miejskich, ponieważ cieszyło się złą sławą. A to dlatego, że według legendy założyciele Rzymu – bracia Remus i Romulus – sprzeczali się o to, gdzie zbudować miasto. Romulus wybrał Palatyn, a Remus Awentyn. Niestety spór braci skończył się śmiercią Remusa i Rzym został zbudowany zgodnie z wolą Romulusa na Palatynie. Najpierw miejsce to zamieszkiwali plebejusze, jednak z czasem Awentyn zyskał na popularności i rzymscy patrycjusze zaczęli stawiać na nim swoje pokaźne wille. Obecnie to nadal spokojna dzielnica willowa, z imponującymi zabytkami, parkami, ale często pomijana podczas spacerów po mieście.

Najbardziej znanym miejscem na Awentynie jest brama do zamkniętego ogrodu kawalerów maltańskich, bowiem to przez otwór w niej można zobaczyć magiczny widok – kopułę bazyliki św. Piotra pośrodku szpaleru zielonych krzewów. Nie mieliśmy problemu ze znalezieniem tego miejsca, bo na niewielkim placyku (Piazza dei Cavalieri di Malta) stała długa kolejka do zielonych drewnianych drzwi. Wszyscy chcieli zerknąć przez słynna dziurkę od klucza – Buco della serratura dell’Ordine di Malta. Widok jest faktycznie magiczny.

Jednak niech was nie zwiedzie to ładne zdjęcie poniżej – zrobione zostało lustrzanką, a nie telefonem, którym teraz większość z nas fotografuje – moje zdjęcia z komórki nie wyszły wcale. Weźcie to pod uwagę wybierając się w to miejsce i chcąc uchwycić słynny kadr.

Na Awentynie znajduje się kilka kościołów. My zajrzeliśmy do dwóch z nich – pierwszym była Bazylika świętych Bonifacego i Aleksego. Pochodzi on z XVI wieku i nie jest jakoś szczególnie zapadający w pamięć.

Tuż obok niego znajduje się ogród Giardino di Sant’ Alessio, z którego rozpościera się wspaniały widok na Rzym. To bardzo spokojne i wyludnione miejsce, w którym można odetchnąć od zgiełku miasta.

Przy tej samej uliczce znajduje się Bazylika św. Sabiny. Jest to najstarsza bazylika w Rzymie, zbudowana w latach 422-432, najważniejsza świątynia zakonu dominikanów na świecie. To miejsce, w którym miałam wrażenie, że czas się zatrzymał. W porównaniu do zatłoczonych kościołów w centrum miasta, ciemna, pusta i surowa Santa Sabina urzeka spokojem. Zdecydowanie tutaj można się wyciszyć.

Zaraz obok znajduje się Ogród Pomarańczowy św. Dominika – rosną tu drzewka pomarańczowe, zasadzone według legendy przez samego świętego. To kolejne przyjemne miejsce, jednak było tu znacznie więcej osób niż we wcześniej przez nas zwiedzanych. Aleja piniowa biegnąca środkiem ogrodu kończy się tarasem, z którego rozpościera się kolejna przepiękna panorama miasta.

A tu widoki z Ogrodu Pomarańczowego:

Mieliśmy ochotę pokręcić się jeszcze po Awentynie, jednak zbliżający się deszcz zmusił nas do powrotu do hotelu. Pozostał w nas pewien niedosyt. Ale wiemy już, że podczas kolejnej wizyty w mieście, znowu tam zawitamy.

Awentyn to miejsce położone z dala od największych atrakcji miasta. Nie da się tu trafić przypadkiem, wizytę trzeba zaplanować. Jednak wieczór spędzony na spacerze po wzgórzu, podziwianiu widoków i zwiedzaniu ciekawych zabytków to idealny pomysł, aby odpocząć od tłumów i hałasu, którego nie da się uniknąć w centrum.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.