Do Bergamo dotarliśmy wracając z Mediolanu na lotnisko (z Gdańska lata tam Wizzair). Mieliśmy wolnych parę godzin, więc postanowiliśmy zwiedzić miasto.

Bergamo ma nietypowy układ – składa się z dwóch części – starego miasta leżącego na górce (Citta Alta) oraz współczesnego miasta rozłożonego u stóp wzgórza (Citta Bassa). Zaczęliśmy od Citta Bassa i od razu wdepnęliśmy w karnawałowy szał. A że był to sierpień, nie bardzo wiedzieliśmy o co chodzi z tymi korowodami tańczących ludzi, których rysy twarzy wskazywały na pochodzenie południowoamerykańskie. Okazało się w końcu (koniec języka za przewodnika), że to święto patrona lokalnej społeczności boliwijskiej. Tak bawić się potrafią tylko Latynosi! W środku dnia, w środku miasta, a fiesta taka, że nie można było ustać w miejscu, bo nogi same gnały do tańca :)

Samo miasto – jak miasto, nic specjalnego. Przespacerowaliśmy się przez centrum i udaliśmy się do Funicolare – kolejki szynowej łączącej dół miasta z górą (na górę można też wejść pieszo lub dojechać autobusem – np. nr 1 łączącym miasto z lotniskiem. Bilety na komunikację miejską obejmują także funicolare).

TUTAJ wyczerpujący post o tym jak się dostać, co jeść, jak się poruszać w Bergamo – na zaprzyjaźnionym blogu.

Po wjechaniu na górę wysiedliśmy w zupełnie innym świecie – wąskie brukowane średniowieczne uliczki, z uroczymi sklepikami, małymi knajpkami; tłum turystów rozgadanych, roześmianych, korzystających z ładnego popołudnia, tu jakaś wieża, tam malownicza brama, kwitną pelargonie i opierają swe ciężkie od kwiatów głowy o kamienne mury…

20150815T155042IMG_4194

Głównym punktem miasta jest Piazza Vecchia (Plac Stary), na którego środku znajduje się malownicza fontanna, Torre Civica – wieża pochodząca z XIIw. (można wjechać na jej szczyt), a otaczają go wielkie gmachy i pałace.

Tuż obok znajduje się Piazza del Duomo (Plac Katedralny). Stoją przy nim i katedra pw. św. Aleksandra i bazylika Santa Maria Maggiore. Jest też także niewielkie baptysterium.

Przy tym samym placu stoi także Capella Colleoni – to mauzoleum rodziny Colleoni z XVw. z przepiękną bogato zdobioną fasadą.

Patrycja 676

Bergamo kusi jedzeniem. Tu kawiarnia, tu bistro, tu gelateria, a tam osteria… Co krok. Zapachy, kolory, ludzie pałaszujący gigantyczne porcje lodów, zapach kawy, zapach pizzy, borowiki w koszykach przed wejściem do sklepu, bo sezon na nie… Wszystko kusi.

W jednej z takich osterii (Il Sole) spędziliśmy sporo czasu zajadając się między innymi najlepszym w życiu risottem z borowikami i popijając znakomitym lombardyjskim winem…

Nie zdążyliśmy wjechać drugą kolejką Funicolare na jeszcze wyższą część miasta – San Vigilio. Nie zdążyliśmy zwiedzić żadnego muzeum. Za to pooddychaliśmy wspaniałą włoską małomiasteczkową atmosferą i zjedliśmy pyszny obiad :)

Stare miasto otoczone jest murami na długości ponad 6 km, z których rozpościera się cudowna panorama Lombardii. Wzdłuż murów ciągną się aleje i parki, z ławeczkami, kilkoma bramami, piękna strefa spacerowa. I mogę sobie tylko wyobrazić jak cudowny musi być widok z murów po zachodzie słońca, gdy cała dolina rozbłyśnie światłami… Incredibile!

To wszystko co udało nam się zobaczyć w Bergamo. Przez kilka godzin. Przed odlotem do kraju.

Czy to jedno z najładniejszych miasteczek we Włoszech, jak piszą w przewodnikach? – na pewno nie.  Ale ma swój urok i przyjemny klimat i na pewno warto zatrzymać się w nim w drodze na lub z lotniska Mediolan/Bergamo – Orio al Serio. I koniecznie spróbujcie risotto ai funghi porcini (risotto z borowikami)!

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Avatar Okiem Alexa pisze:

Lądowałam w Bergamo kilka lat temu. Spędziliśmy wówczas we Włoszech kilka dni. Jakimś cudem jednak samego Bergamo nie zwiedziliśmy, chyba musimy to nadrobić!

Avatar Magda pisze:

Miasteczko ma swój urok i warto odwiedzić :) I do tego bliskość urokliwego jeziora Como. Sama chętnie bym tam wróciła.

Jak kolorowo :) Nie byłam tam nigdy, ale to stare miasto bardzo kusi. Bo skoro uważasz, że w nowoczesnej części miasta nie było nic ciekawego, to pewnie całą swoją energię bym poświęciła na dotarcie na górę własnonożnie i na zwiedzanie tej części :) Mogłabyś dodać więcej opisu tego karnawału, bo bardzo mnie on zainteresował. Na pewno nie był to karnawał jak w Rio, ale też brzmi bardzo interesująco :)

Pozdrawiam cieplutko! :)