Podobno w Bergen pada przez 300 dni w roku. Musieliśmy zatem mieć duże szczęście, bo dzień pobytu w mieście był jednym z zaledwie paru dni słonecznych podczas całego naszego tripu po Norwegii.

Bergen to drugie co do wielkości miasto Norwegii. Założone przed 1070 rokiem, w latach 1217-1814 było stolicą kraju. To największy norweski port rybacki, handlowy i pasażerski. Jego zabytkowe centrum wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Bergen zamieszkuje 268 tys. mieszkańców, więc w skali Europy i świata nie jest to metropolia, jednak na warunki Norwegii, to faktycznie duże miasto.

Spędziliśmy w nim jeden dzień, zwiedzając centrum i korzystając z pięknej pogody – w słońcu było naprawdę ciepło, a po naszych przygodach ze śniegiem w lipcu, było nam tego bardzo potrzeba.

Widoczki z nadmorskiej promenady:

Tym co w Bergen jest wyjątkowym i urzekającym, to dzielnica Bryggen. Kolorowe drewniane domy były stawiane w tym miejscu od XIV wieku, gdy miasto weszło do Związku Hanzeatyckiego. Jednak liczne pożary na przestrzeni wieków spowodowały, że w obecnej chwili tylko 1/4 budynków pochodzi z XVIII wieku, a pozostała część jest znacznie młodsza. Pierwotnie były one magazynami towarów dla hanzeatyckich kupców, a obecnie znajdują się w nich restauracje, sklepiki z rękodziełem, muzea, galerie sztuki.

Bardzo polecamy zagłębienie się w wąziutkie uliczki i przejścia pomiędzy drewnianymi domami. Jest tu ciasno, ciemno, pachnie starym drewnem, deski skrzypią pod stopami. Klimatyczne miejsce.

W samym centrum miasta, przy nabrzeżu, działa spory targ rybny – Fisketorget. Można tu kupić świeże ryby, ale także zjeść pyszne rybne potrawy pod gołym niebem. Tuż obok znajduje się dawna neorenesansowa hala targowa, w której mieści się kilka restauracji i kawiarnia Starbucks.

Najmilej wspominamy włóczenie się po kolorowych uliczkach miasta. Zaglądanie w zaułki, kawa wypita w maleńkiej klimatycznej kawiarence, zaglądanie do sklepików, wyszukiwanie ciekawego street artu…

Podczas naszej przechadzki znaleźliśmy sporo ciekawych murali i graffitti. Podobno sławny Banksy odwiedził Bergen w 2000 roku, jednak był wtedy nieznanym artystą i wiele jego prac zostało zniszczonych i zamalowanych. Czy tak było naprawdę? Czy to tylko miejska legenda mająca być wabikiem dla wielbicieli jego sztuki? Nie wiem, jednak widać, mnóstwo inspiracji pracami Banksy’ego.

Bergen to bardzo przyjemne miasto. Pomimo tego, że jest duże, to nie jest głośne, męczące i zatłoczone, a spacery po centrum były dla nas miłą odmianą po prawie dwóch tygodniach spędzonych na norweskich odludziach. Kolorowe kilkusetletnie domy przeglądające się w morskiej toni, urokliwe uliczki, pomysłowe aranżacje lokali, sztuka, którą spotyka się na każdym rogu… Piękne miasto, z klimatem i bogatą historią.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.