Jeden dzień z naszego długiego czerwcowego weekendu spędziliśmy na wyspach Laguny Weneckiej – Burano i Murano.

Laguna Wenecka to zamknięta zatoka na Adriatyku, u północnych wybrzeży Włoch. Na jej obszarze leży ponad 30 zamieszkałych wysp i wiele bezludnych wysepek. Tymi większymi i najbardziej znanymi są Wenecja, Murano, Burano, Torcello, Chioggia, Lido, Giudecca.

Pierwszą wyspą, na którą się udaliśmy było Burano. Vaporetto (tramwaj wodny) odpływało z przystanku Fondamenta Nove, do którego doszliśmy przyjemnym porannym spacerem. Stamtąd popłynęliśmy na Murano i po wypiciu porannego cappuccino, przesiedliśmy się na vaporetto płynące na Burano.

Burano leży 7km od Wenecji i jest małą wyspą – 0,21 km² powierzchni. Zamieszkuje ją około 2700 osób. Przez wyspę przebiegają trzy kanały – w przeszłości były cztery, ale jeden z nich został zasypany i obecnie tworzy deptak Via Baldassare Galuppi. Burano historycznie podzielone jest na 5 dzielnic (sestieri), tak jak Wenecja.

Burano połączone jest mostem z małą wysepką Mazzorbo, którą mija się vaporettem:

Burano słynie z dwóch rzeczy:

  1. koronek – wyspiarki od XVI wieku słynęły z koronkarstwa. W XIX wieku, wraz z nastaniem rewolucji przemysłowej, rękodzieło zaczęło być mniej popularne, toteż otworzono szkołę koronkarstwa na wyspie, aby ocalić tradycję. Udało się. Do dziś na Burano mieszkają koronkarki, które potrafią tworzyć ażurowe cuda tradycyjną metodą. Warto wiedzieć, że koronki, które możecie kupić w wielu sklepikach na wyspie to azjatyckie wyroby, a oryginalne koronki z Burano kosztują prawdziwy majątek.
  2. bajecznych kolorów domów – dobór kolorów nie jest przypadkowy – na pomalowanie domu zgodę wydają lokalne władze, wskazując, jaki kolor w danej okolicy będzie odpowiedni. A skąd wziął się zwyczaj malowania domów na żywe kolory? Nie jest to do końca jasne. Jedna z hipotez mówi o tym, że dany kolor był przynależny danej rodzinie, był jej symbolem. A inna teoria (ta popularniejsza, bo bardziej romantyczna, jak przypuszczam) mówi o tym, że kolory pomagały rybakom wracającym z połowu rozpoznać dom we mgle, która na Burano jest bardzo częsta i gęsta.

Na Burano wspaniale jest spacerować nieśpiesznie, zaglądając w kolorowe zaułki, przystając na małych placykach, zachwycać się kolorami i chłonąć ciszę i spokój, które obecne są w bocznych uliczkach…

My na Burano wybraliśmy się w sobotę – w tradycyjny dzień domowych porządków, więc cała wyspa pachniała świeżo wypranym praniem, a nad uliczkami powiewały żagle czystej pościeli…

Zjedliśmy lunch w jednej z licznych knajpek na Via Galuppi i spacerowaliśmy dalej:

Burano ma swoją krzywą wieżę – to wieża XVI-wiecznego kościoła San Martino, jedynego na wyspie:

Te bajeczne kolory energetyzują i szybko poprawiają nastrój:

Dla mnie Burano jest bajkowe. Gdy przypłynie się tutaj wcześnie rano, albo poza sezonem, to można z łatwością poczuć atmosferę rybackiej osady. Są zaułki, do których nie zaglądają turyści, wolący trzymać się głównych ulic i to w nich można odpocząć i wyciszyć się. To lubię najbardziej. Ten spokój, ale i tę energię płynącą z otaczających mnie kolorów…

Na Burano spędziliśmy większą część dnia. Toteż Murano potraktowaliśmy troszkę po macoszemu ze względu na brak czasu.

Murano leży 1,5 km od Wenecji i jest znacznie większe od Burano – ma 1,17 km² i składa się z 7 połączonych ze sobą wysepek. Liczy około 5500 mieszkańców. Murano słynie z produkcji szkła. W XII wieku w Wenecji zaczęto produkować twarde i przezroczyste szkło. W XIII wieku huty przeniesiono na pobliską wsypę Murano ze względu na zagrożenie pożarami i od tej pory Murano stało się wyspą szkła.

Nasz spacer po Murano zaczęliśmy od popołudniowej przekąski – cicchetti. Cicchetti to przystawki podawane w tradycyjnych barach tzw. bacari i osteriach, ale także w większości knajpek w całej Wenecji. To najczęściej małe kanapeczki z przeróżnymi dodatkami – wędlinami, serami, owocami morza, rybami. Ale także może być to polenta z dodatkami, czy oliwki. Są pyszne i sycące. Najlepiej smakują z kieliszkiem białego wina lub spritzem.

Zaglądaliśmy do warsztatów, gdzie dmuchane jest szkoło, kupowaliśmy drobiazgi w sklepikach z rękodziełem…

Późnym popołudniem dotarliśmy z powrotem do Wenecji. To był wspaniały dzień spędzony w nietuzinkowych miejscach. W cudownym kolorowym Burano i bardziej przemysłowym Murano.

Inne miejsca, które odwiedzaliśmy podczas naszego niedawnego pobytu w Wenecji, opiszę już wkrótce.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Avatar Kahnaz pisze:

Czy mozecie polecic nocleg?😎

Patrycja Kumiszcza Patrycja Kumiszcza pisze:

Nocowaliśmy w apartamencie Best Venice Terrace