W październiku spędziliśmy kilka dni na hiszpańskim wybrzeżu Costa Blanca. W siatce lotów Wizzaira pojawiło się połączenie z Gdańska do Alicante, toteż nie zastanawiając się długo, skorzystaliśmy z niego i w ciągu 3 godzin z prawdziwej już jesieni na polskim wybrzeżu, znaleźliśmy się w nadal upalnej Hiszpanii.

Na lotnisku wynajęliśmy samochód i nim zwiedzaliśmy okolicę Alicante.

Nocowaliśmy w malutkim górskim miasteczku – Busot – położonym 20 minut od Alicante. To zabytkowe miasto, którego początki sięgają czasów średniowiecza. Obecnie zamieszkuje je 3,2 tys. mieszkańców, z czego około połowa to rezydenci, głównie obywatele brytyjscy. Dzieli się na dwie części – starą, położoną u podnóża zamku i wspinającą się na sąsiednie wzgórze oraz nową – położoną niżej, w dolinie.

Mieszkaliśmy tam w małym butikowym hoteliku, stojącym przy głównym placu miasteczka.

W Boutique Hotel Sierra de Alicante powitano nas bardzo miło. Każdy z pokoi nosi nazwę jednego z okolicznych górskich szczytów i jego wystrój (dekoracje, kolory, aromat) nawiązuje do tejże góry. Bardzo było to ciekawe. Śniadania (dostarczane nam do pokoju ze względu na pandemię) były pyszne i urozmaicone. Ale tym co nas najbardziej urzekło, był taras na dachu z widokiem na miasto, zamek i okoliczne góry. Wieczory spędzaliśmy właśnie na nim, odpoczywając, snując plany na następny dzień i wygrzewając się w słońcu jak jaszczurki…

Widoki z hotelowego tarasu:

Miasteczko Busot zostało założone przez muzułmanów, czego pozostałościami są ruiny średniowiecznego zamku (XII wiek). Poniżej zdjęcia ze spaceru do tychże ruin:

W centrum starego Busot powstał nowoczesny plac ze szkołą i ośrodkiem zdrowia:

Jednak nam bardziej do gustu przypadła jego zabytkowa część:

Mury domów ozdobione były kolorowymi doniczkami, wyglądało to uroczo:

W Busot jest wiele punktów widokowych, warto pospacerować po mieście i ich poszukać, bo z każdego rozpościerają się widoki na inną stronę doliny. Z niektórych miejsc widać też Alicante i morze.

W Busot są też dwa (podobno) ciekawe muzea, jednak nie mieliśmy czasu aby je zwiedzić.

Jednym z najciekawszych miejsc w miasteczku jest dawna pralnia miejska – Lavadero Pont la Bassa. Zasilana wodą z górskich źródeł pralnia była miejscem spotkań miejscowych gospodyń. Obecnie to zabytek, a jego okolicę przekształcono w park z placem zabaw dla dzieci.

Miejscem, do którego najczęściej zmierzają turyści jest odległa o kilka minut drogi od Busot jaskinia – Las Cuevas del Canelobre.

Zanim się do niej dotrze, zobaczyć można ciekawe okrągłe skalne okno:

Jaskinię zwiedza się z przewodnikiem (w języku hiszpańskim i angielskim). Nie można w jej wnętrzu robić zdjęć, toteż nie możemy pokazać wam jej urody, jednak co nieco zobaczycie TUTAJ. W jaskini znajduje się „komnata” o wysokości 70 metrów – jedna z najwyższych w całej Hiszpanii. Ponadto są tu imponujące kolumny skalne, stalaktyty i stalagmity. Jeśli nie widzieliście podobnych miejsc w innych częściach świata, to warto tam podjechać. Jednak nie jest to największa i najpiękniejsza jaskinia, którą my zwiedzaliśmy.

Przy wejściu do jaskini znajduje się bar, sklepik z pamiątkami, małe muzeum oraz taras widokowy z obłędną panoramą okolicy:

Miasteczko Busot bardzo nam się podobało. Było dokładnie takie, jakie najbardziej lubimy – spokojne, kameralne, z długą historią. Ze zwartą, kolorową zabudową, wąskimi uliczkami pnącymi się to w górę, to w dół, z ruinami zamku wznoszącymi się nad miastem. Wieczorami wyludniało się i cichło pozwalając odpocząć, w ciągu dnia żyło swoimi nieśpiesznymi sprawami… Polecamy tym, którzy unikają tłumów i pragną wyciszenia.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.