Na Costa Blanca, niedaleko miasta Elche, znajdziecie niezwykłe miejsce – herbaciarnię Carmen del Campillo, Casa Morisca. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że to najładniejsza „kawiarnia”, jaką kiedykolwiek odwiedzałam. Miejsce niezwykłe w formie – na terenie wielkiego ogrodu, wśród zieleni oraz kilku altan i pawilonów ustawiono kawiarniane stoliki; oraz w charakterze – wygląda jakby zostało przeniesione prosto z Maroka. Mnóstwo tu uroczych fontann, sadzawek, dekoracji, mozaik. A wieczorem gdy zapalają się lampiony – robi się po prostu magicznie.

Rodzina, która prowadzi kawiarnię, zamieszkała w tym miejscu blisko 40 lat temu. Początkowo była to ich prywatna posiadłość, z herbaciarnią która otwierała się wyłącznie dla przyjaciół i znajomych. Jednak wieści o tym przepięknym zakątku szybko się rozniosły i właściciele postanowili otworzyć go dla wszystkich.

Nie łatwo jest do niej trafić. Najlepiej kierować się współrzędnymi z GPS pobranymi ze strony www kawiarni, ponieważ miejsce to znajduje się pośrodku niczego, z dala od miejscowości i cywilizacji. Bez samochodu i dokładnych namiarów ciężko tu dotrzeć.

I sprawdźcie koniecznie godziny otwarcia na ich stronie – bo są zmienne.

Do środka wchodzi się przez dwie bramy, zostawiając samochód na parkingu (bez samochodu niełatwo będzie tu dotrzeć).

Wstęp do herbaciarni kosztuje 7EUR za osobę, w tym wliczony jest jeden napój.

Po przejściu przez bramy znajdujemy się w innym świecie – zaczarowanym, jak z Baśni tysiąca i jednej nocy. To prawdziwy labirynt uroczych zaułków, z szumiącą wodą, z marokańskimi dekoracjami, kolorowymi poduszkami, glinianymi wazami, bogato tkanymi dywanami…

Wybór miejsca na wypicie herbaty jest prawdziwym dylematem, bo każdy zakątek jest wyjątkowy i śliczny.

Gdy w końcu znaleźliśmy swoje miejsce, zamówiliśmy miętową herbatę i zestaw słodkości. Można tu bowiem wypić tylko herbaty, kawy i bezalkoholowe napoje – soki i szejki oraz zjeść pyszne baklavy i inne arabskie ciastka. Można także zamówić fajkę wodną.

Samo zwiedzenie ogrodu i budynków zajmuje mnóstwo czasu, toteż poświęćcie na wizytę odpowiednią ilość czasu.

My buszowaliśmy po tym niezwykłym mauretańskim labiryncie przez całe popołudnie i wieczór. Siedzieliśmy przy imbryczkach gorącej herbaty, czytaliśmy książki, robiliśmy zdjęcia, chłonęliśmy atmosferę, nic a nic się nie spiesząc.

Wizyta w herbaciarni w ciągu dnia na pewno będzie udana, jednak prawdziwa magia zaczyna dziać się tam po zmierzchu… Panowie z obsługi zapalają dziesiątki lampionów i świec i wszystko zostaje spowite ciepłym migoczącym światłem. Żyjące tu pawie nawołują się na dobranoc, niebo rozświetla się setkami gwiazd, otula nas wspaniałe uczucie spokoju i wyciszenia.

Właścicielom udało się stworzyć miejsce naprawdę magiczne. Pełne uroku, pyszne i klimatyczne. A dzięki temu, że leżące na odludziu – nadal niezatłoczone. Choć po zapadnięciu zmroku ciężko było znaleźć wolny stolik. Jeśli wypoczywacie na wybrzeżu Costa Blanca, w Alicante czy Torrevieja zajrzyjcie do tego uroczego miejsca, naprawdę warto.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.