Zanim dotarliśmy tego dnia do Cienfuegos, po drodze z Trinidadu zatrzymaliśmy się w Valle de los Ingenios. To historyczny region uprawy trzciny cukrowej, razem z pobliskim Trinidadem wpisany na listę UNESCO.

Do XIX wieku działało tu ponad 40 zakładów produkcji cukru trzcinowego. Potem ceny cukru spadły i produkcja przestała się opłacać. Region podupadł. W dolinie zachowały się dawne rezydencje plantatorów. My zatrzymaliśmy się przy pałacu Manaca Iznaga z charakterystyczną wieżą wznoszącą się nad okolicą. To 45-metrowa dzwonnica z 1816 roku, z której nadzorcy mogli obserwować pracę niewolników na plantacji. Dzwon oznajmiał także początek i koniec pracy.

Prawdziwa Kuba gdzieś po drodze…

Zatrzymaliśmy się także przy malutkiej szkole, gdzieś na prowincji. Amelka za pozwoleniem nauczycielek rozdała dzieciom przybory szkolne.

Santa Clara to mało ciekawe miasto, ale słynące z mieszczącego się tam Mauzoleum Che Guevary. Przed wielkim budynkiem stoi jeszcze większy pomnik rewolucjonisty. W mauzoleum nie wolno robić zdjęć – dziwne, bo większość zbiorów stanowią czarno-białe zdjęcia. Znajduje się tam miejsce pochówku Che oraz małe muzeum. Bardziej od samego mauzoleum zainteresowały mnie piękne rośliny kwitnące w jego pobliżu ;)

Innym miejscem w Santa Clara, związanym z Che Guevarą, jest małe muzeum na powietrzu, upamiętniające zwycięską akcję wykolejenia opancerzonego pociągu przy pomocy buldożera. Buldożer ten jest teraz pomnikiem (znawcy twierdzą, że to zupełnie inny pojazd, wyprodukowany wiele lat po rewolucji), a wagon, którym podróżowali żołnierze wrogiego Batisty, można oglądać również od środka.

Przypomnę, że Che Guevara był jednym z przywódców partyzanckich oddziałów walczących z reżimem rządu Fulgencio Batisty. Walki te, nazywane Rewolucją Kubańską, doprowadziły do obalenia rządu dyktatora i wprowadzenia rządów Fidela Castro, który także okazał się dyktatorem…

Cienfuegos to duże miasto leżące na południu wyspy. Zostało założone w XIX wieku przez francuskich emigrantów i do dzisiejszego dnia kilka jego ulic nosi francuskie nazwy. Nazwa miasta oznacza „sto ogni„. Według jednych nazwa pochodzi od nazwiska kapitana Don Joségo Cienfuegosa Jovellanosa, który pełnił służbę na Kubie. A według innych – że od nazwy oddziałów zbrojnych biorących udział w wojnie o niepodległość w XIX wieku.

W 2005 roku starówka została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

Już na pierwszy rzut oka widać, że Cienfuegos jest inne niż pozostałe kubańskie miasta, założone przez hiszpańskich kolonizatorów. Ma szerokie aleje, monumentalne pałace i przestrzenne place miejskie. Przy parku José Martíego – głównym placu i sercu miasta – stoi teatr Tomasa Terry’ego. Zajrzeliśmy do jego wnętrza, ale był on w renowacji i nie mogliśmy podziwiać jego bogato zdobionego wnętrza. Przy placu znajduje się także katedra (zamknięta, jak wszystkie kościoły na Kubie), łuk triumfalny, pomnik Jose Martiego i liczne pałace.

Przespacerowaliśmy się uliczkami miasta, zaglądając do licznych, ale mizernie zaopatrzonych sklepów. Kupiliśmy też od konika karty do internetu – towar mocno deficytowy na Kubie.

Nad brzegiem zatoki rosło gigantyczne drzewo z rodziny figowców. Było też niewielkie molo.

Mijaliśmy po drodze wiele kramów z pamiątkami. Zobaczcie, co można przywieźć z Kuby :)

Ostatnim miejscem w Cienfuegos, które oglądaliśmy był pałac Palacio de Valle na półwyspie Punta Gorda. Zbudowany w 1913 roku dla jednego z wielu baronów cukrowych, zachwyca do dziś bogactwem zdobień i niezwykłą architekturą – jakby mauretańską. Na przylądku jest wiele takich pięknych, imponujących rezydencji. Obecnie mieści się tu restauracja i bar na dachu, z którego rozpościera się piękna panorama miasta.

Nocowaliśmy w hotelu niedaleko Cienfuegos – Faro Luna. I mieliśmy stamtąd widok na pobliską latarnię morską…

Poranny spacer w okolicy hotelu:

Santa Clara nie jest wg mnie miastem, które warte jest odwiedzin – chyba, że ktoś interesuje się tematem rewolucji kubańskiej. Natomiast Cienfuegos to przyjemne miejsce, w którym można spędzić trochę więcej czasu.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *