Z Przylądka Północnego Nordkapp i Hammerfestu pognaliśmy na południe, przez norweską i szwedzką Laponię. Żeby zobaczyć słynną Drogę Atlantycką, Drogę Trolli i norweskie fiordy, zaczynając od Geirangerfjord. Ale po kolei.

Jadąc przez dwa dni przez Laponię mijaliśmy tylko lasy, rzeki i jeziora. Nieliczne przystanki na posiłek i rozprostowanie nóg uprzykrzały nam miliony komarów – coś nieprawdopodobnego…

Jako, że nasza trasa pokrywała się chwilami z tzw. Południkiem Struvego, zrobiliśmy sobie małą wycieczkę na górę Jupukka będącą jednym z punktów na tymże południku. Południk Struvego to sieć triangulacyjnych punktów pomiarowych przebiegająca od Hammerfestu aż do Morza Czarnego. Służy do pomiarów dokładnego kształtu Ziemi.

W miejscowości Storuman w szwedzkiej Laponii trafiliśmy na targ. Zjedliśmy miejscowe podpłomyki, kupiliśmy dżem z maliny moroszki (pychota!) i gnaliśmy dalej na południe.

Przez całą drogę przez Laponię mieliśmy piękną letnią pogodę. Gdy w końcu dotarliśmy w okolice Molde i Drogi Atlantyckiej zaczęło lać. To się nazywa mieć pecha :(

Droga Atlantycka to trasa o długości 8,3 km biegnąca przez archipelag malutkich wysp w hrabstwie Møre og Romsdal. Składa się z 8 mostów, z wiaduktów i grobli. Obecnie jest obiektem dziedzictwa kulturowego, Narodową Trasą Turystyczną i otrzymała tytuł „Norweskiej Konstrukcji Stulecia”. Droga ta jest niezwykle malownicza. Jednak na naszych zdjęciach tego nie widać ;)

Stamtąd udaliśmy się do kolejnej słynnej trasy turystycznej – Drogi Trolli (Trollstigen). Jest ona częścią drogi krajowej nr 63 biegnącą do jednego z najpiękniejszych norweskich fiordów – Geiranger. Średnie jej nachylenie wynosi 9%, ma 11 serpentyn, które zakręcają pod kątem 180 stopni. Trasa zamknięta jest późną jesienią i zimą.

Przed wjazdem na Drogę Trolli, można posilić się, odpocząć w niewielkim centrum turystycznym, opanowanym przez wielkie trolle. A potem pniemy się już w górę…

Pomimo tego, że widoczność była kiepska, bo padał deszcz i była mgła, widoki zapierały dech w piersiach!

Na szczycie góry czeka na turystów kolejne centrum turystyczne , ze restauracją, sklepami i tarasami widokowymi. Z tego ostatniego nie dane nam było skorzystać, bo mgła na górze była jeszcze gęstsza.

Kolejnym naszym przystankiem był Gudbrandsjuvet – to mały kanion wyrzeźbiony przez rzekę Valldøla. Ma długość 5 metrów, ale głębokość 20-25. Woda przez tysiące lat żłobiła tunele w skale tworząc przedziwne formacje. Ciekawe miejsce, które można oglądać z kilku platform, a nawet wypić kawę w kawiarni umiejscowionej tuż nad ryczącą rzeką.

Uważany za najpiękniejszy fiord na świecie – Geirangerfjord udało nam się zobaczyć w przerwie pomiędzy ulewami. Widoki z punktów widokowych na położony w dole fiord są tak piękne, że – aż ma się wrażenie – nierzeczywiste.

Geirangerfjord został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ma długość 15 km, głębokość ponad 600m, a góry, które go otaczają wznoszą się na około 1600 m npm. Słynie z przepięknych wodospadów, które spływają ze zboczy wprost do fiordu. Najsłynniejszym z nich jest Siedem Sióstr – ma on wysokość 250 metrów.

Do fiordu wpływają wielkie wycieczkowce – rocznie jest ich około 200! Gdy my oglądaliśmy fiord, w miejscowości Geiranger cumowały dwa – smród ich spalin docierał aż wysoko na punkty widokowe. uważamy, że tak wielkie jednostki nie powinny wpływać w tak piękne i naturalne miejsca.

Geirangerfjord był pierwszym fiordem, który zobaczyliśmy. Wrażenie było niesamowite. Jego ogrom, dziesiątki wodospadów, głęboki kolor wody, bujna roślinność – to wszystko powoduje zachwyt i zapiera dech w piersiach. To prawdziwe arcydzieło stworzone przez Matkę Naturę.

Jadąc z tego przepięknego miejsca na nocleg, podziwialiśmy po drodze kolejne cuda norweskiej natury – wodospady, jeziora, rwące strumienie…

Na noclegi wybieraliśmy chętnie tzw. hytte – drewniane domki, z dachami pokrytymi trawą. Tutaj był to ośrodek Hjelledalen Hyttesenter.

W kolejnych artykułach pokażę wam inne zachwycające miejsca w Norwegii, bo Norwegia zachwyca, bezsprzecznie!

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *