Wypożyczyliśmy samochód i pognaliśmy do Gerace, opisywanego przez przewodniki jako najładniejsze miasteczko w Kalabrii.

W tym miejscu kilka słów o podróżowaniu po regionie – jest koszmarne! ;) Aby wydostać się z wybrzeża (okolice Tropei) na autostradę traci się około 2 godzin. Drogi są wąskie, zatłoczone, a do każdego wjazdu na autostradę tak samo daleko. Jazda drogami lokalnymi natomiast jest makabryczna – zboczami gór, przez malutkie wioseczki, serpentynami, góra-dół… Lepszy dojazd na autostradę – ale baaardzo długi. Należy wziąć to pod uwagę przy planowaniu podróży.

Gdy już (lekko wykończeni) dotarliśmy do Gerace, okazało się, że przewodniki miały rację – miasteczko jest śliczne. Składa się z dwóch części – dolnej i górnej. Najpierw zatrzymaliśmy się na dole – senna atmosfera, romański kościółek, ładny widok na część górną…

Po krótkim spacerze, wjechaliśmy na górę. Gerace to miasto pamiętające czasy średniowiecza, wąskie uliczki wykładane kamieniami, kamienne mury, zaułki, łuki, bramy… Malutkie bary, rodzinne sklepiki i manufaktury. Bardzo spodobała nam się Bergamotteria – sklepik z wyrobami z bergamoty (pomarańcza bergamota, z której pozyskuje się bardzo aromatyczny olejek. Jest uprawiana prawie wyłącznie w Kalabrii). Pyszne dżemy, wino i likiery z bergamoty, kosmetyki, świece itp. Oczywiście nie omieszkaliśmy zakupić tego i owego ;)

Najważniejszym zabytkiem w Gerace jest katedra normańska z XI w.. Zobaczyliśmy w niej skarbiec i małe muzeum.

Z murów miasteczka widać Morze Jońskie…

20140703T125745_MG_0266

Dolna część Gerace:

Bardzo przyjemne miasteczko. Z senną, spokojną atmosferą, ze średniowiecznymi zabytkami, malowniczo położone na wzgórzu. Warto tam zajrzeć.

Następnie wróciliśmy na drugą stronę „Buta”, nad morze Tyrreńskie. Naszym celem było miasteczko Scilla (Scylla). Wg mitologii greckiej Scylla to jeden z dwóch potworów morskich (Scylla i Charybda) czyhających na marynarzy w Cieśninie Mesyńskiej – i stąd właśnie ma pochodzić nazwa miasta, położonego u ujścia cieśniny. (w tym czasie Amelka zaczytywała się w mitach – więc nasza obecność w Kalabrii i okolicach okraszona była stosowną lekturą :) )

Nad Scyllą góruje zamek – pochodzący z VIII w. Górna część miasteczka była spokojna, senna, rozleniwiona upałem… Z tarasu widokowego rozpościerał się przepiękny widok na morze i położoną niżej miejską plażę.

W dolnej części Scylli zjedliśmy późny obiad – ukochaną przez Amelkę i Adama pizzę :) Do Włoch możemy jeździć bez problemu – Amela-niejadek zawsze coś zje, bo uwielbia makarony, lody i pizzę ;)

20140703T152318IMG_3387

Spędziliśmy chwilę na plaży, pospacerowaliśmy malowniczym deptakiem i udaliśmy się z powrotem do Tropei.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.