Najpierw był Gruffalo. Ale był upierdliwy i samotny, więc dokupiliśmy mu towarzysza – Gryffindora. Zapewniano nas w sklepie 10 razy, że to chłopak. Po dwóch miesiącach okazało się, że jednak samiczka. Na dodatek w ciąży, którą poroniła. Zwierzaki zostały rozdzielone, decyzja o kastracji Gruffala podjęta. Cały zeszły tydzień jeździliśmy do weta z Gryfką (jak została przechrzczona przez Amelię) na zastrzyki, żeby nie dostała jakiegoś zapalenia. Wszystko wskazywało na to, że wyszła z tego, jadła, broiła i nawet zaczęła się (w końcu) odzywać (bo do tej pory milczała). Ale mieliśmy podjechać jeszcze na usg. Tymczasem Gruffalo dostał kataru. Więc w tym tygodniu codziennie jeździliśmy do weta na zastrzyki z Gruffalem. Poprawy brak. Wczoraj pojechaliśmy z dwoma świniami (tu dopiszcie sobie przekleństwo jakie tylko chcecie: …. ), jedna na usg, druga na zastrzyk. Gruffalo bez poprawy, ale osłuchowo ok. Gryfka na usg… Wet patrzy, patrzy… i mówi – jest ciąża! Żywa! Nie straciła wszystkich maluchów! Będzie mamą!
No i tak o.

Gruffalo i Gryffindor 12642509_10208518862598978_1733124632317442413_n

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *