To wyjątkowe miejsce znajduje się w parku narodowym Sam Roi Yot, około 50 km od Hua Hin – wielkiego i znanego kurortu. Dostać się tam można autobusami z Hua Hin, albo wynająć taksówkę, albo skorzystać z oferty licznych miejscowych biur podróży.

Dociera się do malutkiej wioski Bang Pu i stamtąd wyrusza albo pieszo do jaskini (trochę wspinaczki podobno jest – na jakieś 3 godziny) albo płaci się miejscowym za przewiezienie łódką na plażę Laem Sala – a stamtąd już tylko jakieś pół godziny wspinaczki do jaskini ;)

Tutaj fotki z naszego hotelu w Hua Hin, takich mieliśmy towarzyszy:

Z Bang Pu wypływa się takimi łódkami. Po krótkiej przejażdżce dociera się na plażę Laem Sala.

Laem Sala to piękna plaża, na którą niełatwo jest dotrzeć, a przez to pięknie dzika i niezatłoczona. Nie ma tutaj żadnych hoteli, tylko prosta infrastruktura – jakieś drewniane chatki, bar, wc i tyle.

Z plaży prowadzą drogowskazy kierujące do jaskini. Wspinaczka jest dość męcząca – szczególnie, gdy jest upalnie (pamiętajcie o dużej ilości wody do picia). W dżungli, przy olbrzymiej wilgotności, pod dość stromą górę… Po drodze są punkty widokowe, gdzie można odsapnąć. Po jakiejś półgodzinnej wędrówce dociera się do jaskini.

jaskinia Phraya Nakhon

Sala w jaskini jest ogromna i ma otwór w sklepieniu, przez który można obserwować niebo. I ten właśnie fakt wykorzystał jeden z tajskich królów – Rama V. Po wizycie w jaskini w 1890 roku, zalecił wybudowanie w niej pawilonu do obserwacji gwiazd – Kuha Karuhas.

jaskinia Phraya Nakhon

jaskinia Phraya Nakhon

jaskinia Phraya Nakhon

Widok wnętrza jaskini z ażurowym złotym pawilonem, zielonymi drzewami i wpadającym smugą przez sklepienie światłem słonecznym – jest niezapomniany. To jedno z najpiękniejszych miejsc w Tajlandii… a może i na świecie…

Po powrocie na plażę czas spędziliśmy na zbieraniu muszelek i tworzeniu z nich płaszczki ;) na kąpielach w ciepłej wodzie i na zajadaniu się pysznym świeżym jedzeniem w barze. Bajeczne chwile…

CDN

Wasza Patrycja

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.