Jerozolima była jedną z największych niespodzianek podczas naszych podróży. Okazała się miastem zachwycającym, gwarnym, niesamowicie różnorodnym, fascynującym i bezpiecznym.

Pierwszą cześć opisu naszych wędrówek po mieście opisałam TUTAJ. Teraz czas na kolejną.

Stare Miasto w Jerozolimie to plątanina wąziutkich uliczek – część z nich pełni rolę bazaru, inna to zaciszne mieszkalne zaułki. Mają niezaprzeczalny urok.

Przy kolejnej wizycie w Bazylice Grobu Pańskiego udało nam się wejść do Kaplicy Grobu Chrystusa (podczas pierwszej było za późno i za dużo chętnych). Pomimo wczesnej pory i tak było mnóstwo wiernych i turystów chcących odwiedzić to ważne miejsce.

W okolicy Bramy Jafy – jednej z ośmiu bram Starego Miasta, znajdziecie instagramowy napis „I love Jerusalem”.

Tam też trafiliśmy przypadkiem na uliczkę Mamilla Road, która była istną galerią sztuki pod gołym niebem oraz gwarnym centrum handlowym. Jeśli chcecie zrobić zakupy w modnych butikach lub sklepach międzynarodowych sieci – to tam.

Jednym z miejsc, które koniecznie trzeba odwiedzić w Jerozolimie jest najświętsze miejsce judaizmu – Ściana Płaczu (nazywana także Zachodnim Murem – Western Wall). Jest to przypuszczalnie pozostałość po wybudowanej przez króla Salomona Świątyni Jerozolimskiej, w której przechowywana była Arka Przymierza. Do 57-metrowej Ściany przylega spory plac, na który wchodzi się ze Starego Miasta przez jedną z trzech bram. Każda z nich wymaga przejścia przez kontrolę bezpieczeństwa, ale odbywa się ona sprawnie i szybko. Należy pamiętać o odpowiednim stroju zakrywającym ramiona i nogi! Plac podzielony jest na dwie części – dla mężczyzn i kobiet.

Będąc pod Murem odczuwa się podniosłą atmosferę tego miejsca. Wyznawcy judaizmu modlą się żarliwie, albo w nabożnym skupieniu. Widać, że odczuwają tutaj bliskość swojego boga.

Ściana Płaczu stanowi część muru opasującego Wzgórze Świątynne. To jedno z najświętszych miejsc dla islamu i jeden z największych obszarów sakralnych na świecie – zajmuje powierzchnię 145 tys. m2. Na Wzgórze prowadzi piętnaście bram, jednak tylko jedna dostępna jest dla osób nie będących wyznawcami islamu. To Brama Maurów – dojść do niej można drewnianym mostem, który poprowadzony jest tuż obok Ściany Płaczu. Tutaj także obowiązuje odpowiedni strój oraz kontrola bezpieczeństwa. Nam dodatkowo, ze względu na Ramadan, zabrano butelki z wodą i przekąski, które mieliśmy w plecaku. Należy sprawdzić godziny otwarcia bramy dla turystów – gdy my tam byliśmy wejść na Wzgórze można było tylko rano – w godzinach 7-11. Zmienia się to w ciągu roku.

Na Wzgórzu Świątynnym znajdują się dwie świątynie bardzo ważne dla muzułmanów – pierwszą z nich jest meczet Al-Aksa. Zbudowany został w VII wieku n.e.

Drugim bardzo ważnym miejscem jest Kopuła na Skale. To nie meczet, choć wiele osób tak myśli. To rodzaj pomnika, „sarkofagu” skrywającego w swoim wnętrzu skałę, na której wg Biblii Abraham chciał złożyć ofiarę z Izaaka. Wg islamu z niej Mahomet miał wniebowstąpić. Złota kopuła Kopuły na Skale jest bardzo charakterystycznym punktem w miejskim pejzażu Jerozolimy. Wznosi się ona ponad całe Stare Miasto. Pięknie ozdobione ceramicznymi kafelkami ściany wzbudzają prawdziwy zachwyt…

Całe Wzgórze Świątynne uważane jest za meczet i miejsce modlitwy, choć w praktyce wierni modlą się w meczecie Al-Aksa.

Spacer po Dzielnicy Żydowskiej przyniósł inne doznania niż po najczęściej przez nas odwiedzanej Dzielnicy Muzułmańskiej. Jest tu cicho i spokojnie, budynki są odnowione i zadbane, uliczki czyste, posprzątane i wolne od straganów, wszechobecnych u „sąsiadów”. Panuje tu atmosfera bardziej europejska, są kawiarnie, lodziarnie, restauracje, butiki…

Głównym placem tej dzielnicy jest plac Hurva. Stoi tu piękna synagoga o tej samej nazwie – Hurva. Można ją zwiedzać oraz wjechać windą na jej dach i stamtąd podziwiać piękną panoramę miasta.

Ostatnie popołudnie w mieście spędziliśmy na Wzgórzu Oliwnym. Dojechaliśmy na nie autobusem miejskim z przystanku pod Bramą Damasceńską. Nie było tam prawie wcale turystów, mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w innym mieście – po zatłoczonym Starym Mieście miło było odetchnąć od zgiełku.

Kościół Pater Noster (Ojcze Nasz) to katolicki kościół przy klasztorze karmelitanek na Górze Oliwnej. Znany jest z tego, że jego krużganki i wnętrze zdobią tablice z modlitwą „Ojcze nasz” przetłumaczoną na 130 języków.

Parę kroków od tego kościoła znajduje się punkt widokowy na miasto i na położony na zboczu Góry cmentarz żydowski. Widok naprawdę zapiera dech w piersiach! Gdy my tam dotarliśmy, muezin na Wzgórzu Świątynnym wzywał wiernych na modlitwę, a jego głos niósł się nad całą Doliną Cedronu (oddzielającą Wzgórze Świątynne od Góry Oliwnej). To jeden z tych momentów, których się nie zapomina…

Schodząc z góry, szliśmy uliczką wzdłuż muru cmentarza:

Kolejnym miejscem, które zwiedziliśmy był Ogród Oliwny (Getsemani). Wg Nowego Testamentu to tutaj miał czuwać Chrystus ze swoimi uczniami w noc przed pojmaniem. Podobno rosnące tu drzewa oliwne mają tyle lat, że faktycznie mogą „pamiętać” Chrystusa.

Tuż obok znajduje się Kościół Grobu Najświętszej Marii Panny. Zgodnie z tradycją tutaj została pochowana Maria Panna. To było ostatnie miejsce odwiedzone przez nas w mieście.

Nasz pobyt w Jerozolimie był bardzo intensywny w niezwykłe wrażenia. To piękne miasto, z bogatą i burzliwą historią. Jerozolima ma niesamowitą atmosferę – czasem podniosłą, czasem jarmarczną. Ale czuje się niejako podskórnie, że działy się tu rzeczy ważne dla milionów ludzi…

To miasto to mix na wielu płaszczyznach – religijnych, kulturowych, społecznych. Nigdy nie spotkaliśmy się z podobnym tyglem. I pomimo tego, że wiadomo, iż nastroje w tamtej stronie świata mogą w każdej chwili eksplodować i spowodować zbrojny konflikt, wcale się tego nie odczuwało spacerując po mieście. Spotykaliśmy się wszędzie z życzliwością, chęcią pomocy i z uśmiechem.

Poza pięknem starego miasta to właśnie atmosfera Jerozolimy zostanie w moim sercu na zawsze – czuje się tam jakąś tajemnicę, jakąś wielką energię płynącą i od ludzi, ale także i od wielu miejsc…

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *