Ateny mają Akropol, Cyklady mają Santorini, Zakynthos ma Zatokę Wraku, Kreta – pałac w Knossos, a Korfu – Kanoni. To miejsce pocztówkowe, symbol wyspy, zawitać muszą tam wszyscy odwiedzający Korfu.

Kanoni to niewielki półwysep położony na obrzeżach stolicy. Aby do niego dotrzeć złapaliśmy pod hotelem autobus w kierunku Kerkiry i wysiedliśmy po drodze, przy restauracji Nisos – to dobry punkt orientacyjny, ale i świetne miejsce na kawę czy obiad i obserwację… No właśnie czego? Startujących i lądujących samolotów. Bowiem Kanoni znajduje się tuż przy końcu (lub początku, zależy jak patrzeć) pasa startowego miejscowego lotniska. Popijając pyszne frappe i zajadając nasze ulubione greckie desery (baklava i jogurt z miodem i orzechami) oddawaliśmy się podziwianiu manewrów tych wielkich maszyn.

Kanoni Kanoni

Potem przeszliśmy na długą groblę, na której spędziliśmy sporo czasu czekając na przylatujące samoloty. Dotykały one kołami pasa startowego kilkaset metrów dalej. Ogłuszający ryk silników, brzuch samolotu tuż nad głową, tak blisko, że wydaje się, iż wystarczy tylko wyciągnąć rękę, by go dotknąć… Prawdziwa gratka dla miłośników lotnictwa i dla wszystkich chcących przeżyć niezwykłą przygodę.

Korfu

Kanoni

Pasażerowie wszystkich samolotów startujących lub lądujących z lotniska w Kerkirze, mogą przez okna podziwiać piękny widok na najbardziej znany klasztor na wyspie – umieszczany na okładkach większości przewodników po Korfu – klasztor Vlacherna. Ten mały biały monastyr z XVII wieku, położony jest na malutkiej wysepce połączonej z lądem groblą. Bardzo malownicze miejsce. W środku klasztoru działa sklepik z pamiątkami, a na rozgrzanych słońcem stopniach schodów wygrzewają się rozleniwione koty…

W pobliżu znajduje się też kolejna wysepka – Mysia Wyspa (Pontikonissi), na którą można popłynąć łódką – łodzie cumują przy grobli łączącej klasztor Vlacherna z lądem. Za kilka euro zostaniecie zawiezieni na Mysią Wyspę i z niej odebrani.

Łódka płynąca z turystami na Mysią Wyspę

Mysia Wyspa jest naprawdę mysia – wielkością ;) Na szczycie niewielkiego wzgórka stoi mały bizantyjski kościół z XII w., działa kawiarenka i sklepik z rękodziełem, ogłuszająco cykają cykady, głośno oznajmia swoją obecność paw, a małe białe psy obwąchują każdego turystę… Podobno był to też ulubiony zakątek cesarzowej Sisi. Nie dziwię się, bo jest tu naprawdę cicho, spokojnie, leniwie i co najważniejsze – nie tłoczno.

Mysia Wyspa w całej okazałości

Wycieczka do Kanoni to świetny pomysł na spędzenie popołudnia. Działa tu kilka sympatycznych restauracji, można wdrapać się na wzgórze, na punkt widokowy i z innej perspektywy oglądać samolotowy spektakl, można odetchnąć na spokojnej Mysiej Wyspie, no i oczywiście podnieść sobie poziom adrenaliny stojąc pod lądującymi samolotami ;) Wszyscy troje byliśmy pod wielkim wrażeniem tego miejsca. Polecamy!

Wracając do hotelu wyskoczyliśmy po drodze z autobusu – w Benitses. To dawna wioska rybacka, która teraz jest sporym kurortem z niewielką plażą i nieco większą mariną. Spędziliśmy tam wieczór, czekając na następny autobus do naszego hotelu, spacerując po plaży i po niewielkim i w sumie mało ciekawym centrum, zatrzymując się na kieliszek zimnej retsiny w jednej z licznych knajpek…

Benitses

Podczas gdy Amelka szalała na placu zabaw, ja udałam się na poszukiwanie opisywanych w przewodniku ruin willi rzymskiej z II w. Idąc zgodnie z drogowskazami dotarłam na miejsce, ale zabytek okazał się być mało ciekawy, niewyeksponowany i niezadbany.

W Benitses działa mnóstwo restauracji i sklepów. To dobre miejsce na kolację, czy zakupy, ale samo miasteczko nie zachwyca i nie ma sensu poświęcać mu dużo więcej czasu wg mnie.

CDN

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Avatar Magda pisze:

Samoloty nad głową – niesamowite wrażenie. Nasz wówczas 10-miesięczna córa z wrażenia upuściła kapelusik do morza ;)

Avatar Małgorzata Jarzyna pisze:

też ::łapałam:: za koła przelatujących nad głową ogromnych samolotów:) Hotel miałam w Kanoni.Opalałam się na plaży na przeciwko Klasztoru i Mysiej Wyspy:) Codziennie tam chodziłam piechotką bo to było 5 minut od Hotelu:) Cudowne wspomnienia:) Polecam