Dziś pokażę wam kolejne piękne miejsca na hawajskiej wyspie Kauai. Tutaj link do pierwszej części: KLIK.

Jadąc w kierunku Kanionu Waimea, zatrzymaliśmy się na czarnej plaży w miejscowości Waimea (od niej nazwa kanionu). Ciekawe miejsce, szczególnie, gdy ktoś nie widział dotąd wulkanicznych plaż.

W Waimea Town kierowaliśmy się w stronę kanionu. Wielki Kanion Pacyfiku, bo tak jest też nazywany (nazwę tę nadał mu Mark Twain), ma około 20km długości, 16km szerokości i około 1 km głębokości.

Wspinając się z poziomu oceanu na góry tworzące ów kanion, stawaliśmy po drodze oglądając piękne widoki:

Po drodze jest wiele „dzikich” punktów widokowych, przy których także zatrzymywaliśmy się i podziwialiśmy pejzaże:

Najbardziej znany punkt widokowy to Waimea Canyon Lookout. Jest tu spory parking (5$), toalety, ścieżki i tarasy widokowe. A widok na kanion – obłędny!

Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy była plantacja kawy – Kauai Coffee. Jesteśmy uzależnieni od kawy, którą lubimy, pijamy i wszędzie poszukujemy miejscowych odmian. Kawa na Kauai smakowała świetnie! A plantacja jest największą w całych Stanach i liczy sobie cztery miliony drzewek.

Kolejnym miejscem wartym zobaczenia jest Spouting Horn. To oceaniczny gejzer w pobliżu miasteczka Koloa. Powstaje on w wyniku działalności fal – tworzą one w przybrzeżnych skałach jamy i tunele, którymi wlewa się woda i tryska w górę z rykiem i sykiem. Efekt jest fantastyczny. Podobno „gejzer” czasem sięga 50 metrów!

Niestety na Kauai paru miejsc nie udało nam się zwiedzić – Kilauea Lighthouse (otwarte tylko do 16, my byliśmy tam ok. 17), Na Pali Coast (odwołano nam rejs ze względu na wzburzone morze) oraz Allerton Garden.

Chcieliśmy zobaczyć, któryś z ogrodów, z jakich słynie wyspa. I wybraliśmy Allerton Garden, ale okazało się, że zwiedzanie jest tylko o wyznaczonych godzinach i musielibyśmy czekać na najbliższą grupę około dwóch godzin. Podjęliśmy szybką decyzję o zmianie planów i kupiliśmy bilety do McBryde Garden, który jest tuż obok (kasy biletowe do obu ogrodów są w tym samym miejscu).

Wyruszało się na trip autobusem, który wiózł nas wybrzeżem, z przepięknymi widokami na Ka Lae o Kaiwa Beach – trudno dostępną, malutką plażę, na jakiej ujście ma rzeka Lawai. Podobno kręcono tu kilka hollywoodzkich produkcji (m.in. Jurassic Park), co nas nie dziwi, bo miejsce jest fantastyczne.

Przewodnik/kierowca zostawił nas w ogrodzie, który zwiedzaliśmy już we własnym tempie, umawiając się tylko na nasz odbiór w wyznaczonym miejscu. Sam ogród nas nie zachwycił. Miło było pospacerować w cieniu, pooglądać bujną roślinność, posłuchać szumu wody, ale nie zakochaliśmy się w nim ;)

Kauai jest najspokojniejszą wyspą z tych, które widzieliśmy. Ma charakter wiejski, rolniczy. Miejscowości są maleńkie, turyści też nie podróżują tu tłumnie. Jest spokojnie i sielsko. Poza tym jest przepiękna – wysokie, zielone góry schodzą wprost do oceanu, wszędzie szumi woda, są rzeki, strumienie, wodospady. A do tego piękne i puste plaże… Kauai ma coś takiego w swojej atmosferze, co nas bardzo ujęło i zachwyciło. Szczególnie, gdy porównaliśmy ją z kolejnymi wyspami – ale o tym w kolejnych postach.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *