Lefkes po grecku znaczy „biały”. I rzeczywiście, ta górska wioska na wyspie Paros jest prawie cała biała. Bielone wapnem elewacje domów to powszechna praktyka na Cykladach – miało to zapobiegać upałom oraz przeciwdziałać przenoszeniu się chorób. Biało-niebieski mix towarzyszy nam na każdej wyspie tego archipelagu – to jego wizytówka. Nie inaczej jest na Paros.

Lefkes jest najwyżej położoną wioską na wyspie – 300 m n.p.m.. Była też pierwszą stolicą Paros. A jej najstarsze zabudowania pochodzą z X wieku. Jest to także najbardziej zielone miejsce na wyspie. Ale to co najważniejsze – wioska jest po prostu urocza. Labirynt wąskich uliczek łączonych schodami, wijących się, zaskakujących zamkniętymi zaułkami albo niewielkimi placykami, z mnóstwem roślin doniczkowych hodowanych przez mieszkańców przy swoich domach, z różowymi plamami kwitnących bugenwilli, nieco senny, chętnie odwiedzany przez turystów, ale nadal autentyczny.

Co robić w Lefkes? Spacerować, odkrywać, zachwycać się. Po prostu.

Kościół Agia Triada z 1835 roku góruje nad wioską. Spod niego rozpościerają się wspaniałe widoki na Lefkes i okolicę.

W wiosce działają restauracje, kawiarnie, sklepiki z pamiątkami i rzemiosłem, galerie sztuki. Miejscem chyba najchętniej fotografowanym jest mały placyk z neoklasycystycznym żółto-niebieskim budynkiem. Tutaj można napić się kawy w jednej z dwóch kawiarni i odpocząć w cieniu wielkiego drzewa.

Lefkes liczy około 500 mieszkańców. Wielu z nich to artyści lub rzemieślnicy – wieś słynie z artystycznego ducha.

Marpissa to druga górska wioska, jaką odwiedzaliśmy na Paros. Położona na wzgórzu, z kilkoma wiatrakami i kościołem Przemienienia Pańskiego góruje nad okolicą. Zabudowa wioski pochodzi z XVI i XVII wieku, a liczba jej mieszkańców to około 600 osób.

Miejscowości położone nad brzegiem morza na cykladzkich wyspach często tracą swój autentyczny charakter i powoli stają się kurortami – mniejszymi lub większymi. Ale górskie wioski leżące w interiorze, wysoko w górach, a przez to odizolowane od zatłoczonych portów i masy turystów, nadal zachowują swój klimat i urok. Ma to odzwierciedlenie w burzliwej historii Cykladów – miejscowości na wyspach były przed wiekami często plądrowane przez piratów. Aby zapobiegać takich atakom osady zakładano wysoko w górach, często z takim usytuowaniem, aby nie było ich widać z wody. Ponadto łatwiej było się bronić, gdy miasto stanowiło naturalną twierdzę.

Zobaczcie sami jak wygląda maleńka, ale przeurocza Marpissa:

Marpissa jest mniej znana niż Lefkes i rzadziej odwiedzana przez turystów. Nie ma tu wielu hoteli, restauracji, sklepików z pamiątkami. Za to panuje cisza i spokój. Gdy wędrowaliśmy uliczkami Marpissy wczesnym popołudniem na jej uliczkach spotkaliśmy zaledwie kilka osób…

Obie miejscowości były urocze, a spacer po nich bardzo przyjemny i dostarczający mnóstwa estetycznych doznań. Lefkes jednak jest bardziej popularne i licznie odwiedzane przez turystów wypoczywających na Paros. Marpissa zaś to spokojna, autentyczna i bardzo kameralna górska wioska.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Edyta pisze:

Obłęd! Ja chyba nigdy nie przestanę zachwycać się Grecją i tymi jej wszystkimi uroczymi wysepkami💙 Co za spokój bije z tych obrazków.. . Nic, tylko wędrować tymi uliczkami i chłonąć to piękno. Absolutnie cudowne!