Locorotondo – to maleńkie miasteczko leżące zaledwie parę kilometrów od słynnego Alberobello. Jego nazwa po włosku oznacza: loco – miejsce, rotondo – okrągłe. I tak jest faktycznie – miasto jest okrągłe i położone na wzgórzu, przez co z daleka przypomina torcik bezowy – również ze względu na biały kolor kamienic.

Zabudowa Locorotondo to istny labirynt, plątanina wąziutkich uliczek, w której zagubić się jest czystą przyjemnością. Białe mury domów lśnią w słońcu, ale z bielą kontrastuje zieleń – doniczki z zadbanymi roślinami stoją wszędzie, trzeba uważać, aby się o nie nie potknąć, gdzieniegdzie wisi na lince mokre pranie, pachnie kawa w jednej z licznych kawiarenek, pies wygrzewający się na balkonie ogląda nas spod przymrużonych powiek, jest cicho i spokojnie, a turystów jak na lekarstwo…

Locorotondo Locorotondo

Spacerując po miasteczku w końcu dotrze się do miejskich murów – stamtąd roztacza się przepiękny widok na okoliczne winnice i pola. Widać też, że to region trulli (pisałam o nich TUTAJ) – ich spiczaste daszki wyglądają spośród koron drzew… A wracając do winnic – Locorotondo słynie z wyśmienitego białego wina – Locorotondo DOC – rozejrzyjcie za nim, gdy już tu dotrzecie.

Locorotondo zachwyca na każdym kroku. Spacerując po mieście co chwilę podnosi się aparat do oczu, chcąc coś uwiecznić – czy to wyłaniający się nagle zza kamienicy kościółek, czy to piękną kutą balustradę, czy malownicze schodki ukwiecone pelargoniami, czy piękne drewniane drzwi… To istny raj dla fotografów.

Locorotondo Locorotondo Locorotondo

Locorotondo jest także na liście I Borghi piu Belli d’Italia – to lista najpiękniejszych malutkich miasteczek we Włoszech. Warto zaglądać na tę stronę, jeśli się kocha małe miejscowości (tak jak ja) i odwiedzać polecane przez nich cudeńka podczas wizyty w Italii.

Dla mnie Locorotondo to włoska delicja, ciasteczko do delektowania się, kwintesencja włoskości, ale bez wszechobecnych tłumów. Zajrzyjcie tam, zanim dowie się o nim reszta świata…

Wasza Patrycja

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.