Lodowiec Svaritsen jest drugim co do wielkości lodowcem w kontynentalnej Norwegii. Właściwie są to dwa lodowce – Wschodni i Zachodni – Ostisen i Vestisen. Pierwszy ma powierzchnię 148 km2, zaś drugi 221 km2. Oba są częścią Parku Narodowego Saltfjellet-Svartisen.

Aby zobaczyć z bliska czoło wschodniego lodowca udaliśmy się z miejscowości Mo i Rana w kierunku lotniska i miejscowości Rossvoll. Stamtąd po znakach dotarliśmy nad jezioro Svartisvatnet. Znajduje się tam mała przystań, z której parę razy dziennie odpływa stateczek.

Przepływa się nim jezioro w ciągu 20 minut, następnie wspina i maszeruje przez 3 km. Całą drogę towarzyszyły nam przepiękne widoki na jezioro, a przez część trasy szło się wzdłuż grzmiącego strumienia, który wypływał z jaskini! Tunel, który sobie wyrzeźbił w skale ma około 2 km długości i łączy dwa polodowcowe jeziora – to, którym przypłynęliśmy Svartisvatnet oraz Austerdalsvatnet. Oba utworzone przez lodowiec Svartisen.

Pamiętajcie o dobrych butach na tę wycieczkę. Podczas naszej wędrówki padał deszcz i na gładkich skałach było bardzo ślisko! I nie jest to spacer jak do Morskiego Oka – wiele osób po drodze rezygnowało i zawracało, nie zobaczywszy lodowca.

W pewnej chwili po prostu wyłania się zza skały niebieski jęzor lodowca Savrtisen. I jest to przepiękny widok. Na moment nawet wyszło słońce!

Stamtąd, po powrocie do samochodu, wyruszyliśmy na północ. Po drodze zatrzymaliśmy się w The Arctic Circle Centre. Wybudowano je w 1990 roku, przy autostradzie E6. Jest tu restauracja i sklep z pamiątkami oraz mała sala wystawowa informująca o Kole Podbiegunowym.

Po wizycie w centrum, poszliśmy jeszcze wykorzystać obecność śniegu w czerwcu i porzucać się śnieżkami :)

Stamtąd dotarliśmy na Lofoty, które opisałam TUTAJ i TUTAJ2. Zapraszam do lektury!

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *