O Lofotach pisałam już TUTAJ. Teraz pokażę wam kolejne magiczne miejsce w tym północnym archipelagu.

Nusfjord to malutka wioska rybacka, która opisywana jest jako jedna z najlepiej zachowanych zabytkowych osad w kraju. Powstała w XIX wieku i prężnie działała jako port rybacki. Obecnie pełni formę skansenu, żywego muzeum. My dotarliśmy do Nusfjord już po godzinach otwarcia, więc nie mogliśmy obejrzeć wystaw, ale też nie musieliśmy płacić za bilety wstępu ;)

W wiosce zobaczyć można około 50 robru – starych domków rybackich, magazyny, wędzarnię, wytwórnię olejów rybnych, sklep, piekarnię, która dostarczała rybakom pieczywo… Ładne jest też samo położenie Nusfjordu – w małej, półokrągłej zatoczce, otoczonej przez czerwone domki odbijające się spokojnej wodzie…

Kolejną osadą, którą zwiedzaliśmy było Reine. Tutaj zjedliśmy obiad w knajpce, którą możemy wam polecić – Tapperiet Bistro. Pyszne było bacalao – potrawka z dorsza, znana może niektórym np. z Portugalii.

Samo Reine jest malutkie, zamieszkuje je zaledwie 300 osób. Ładny jest port z czerwonymi domkami i przepiękny widok na majestatyczne góry!

Tuż obok kolejna perełka – Hamnoy. Jeszcze mniejsza, z paroma domkami i porcikiem rybackim.

Gdzieś po drodze, złapane słoneczko :)

Jeden dzień postanowiliśmy spędzić na wodzie i wykupiliśmy parogodzinną przejażdżkę pontonem motorowym. Płynęliśmy ze stolicy Lofotów Svolvaer do Trollfjordu. Po drodze obserwowaliśmy bieliki i podziwialiśmy obłędnie piękne pejzaże…

Wycieczkę wykupiliśmy w Lofoten Exploren. Wszystko w porządku, było cudnie, polecamy.

Bieliki dopisały:

A Trollfjord okazał się przepięknym miejscem. Ma on długość 2 km, a skały go otaczające osiągają 1100 m. Można się do niego dostać tylko łodzią, albo pokonać 10 km ciężkiego pieszego szlaku. Wejście do fiordu ma tylko 100 metrów szerokości i rozszerza się do 800 m na jego końcu.

Stolicę wyspy Svolvaer zwiedzaliśmy w ulewnym deszczu :( Samo centrum nie jest szczególnie zachwycające:

Svolvaer leży na kilku wysepkach. Na jednej z nich – Lamholmen – zaparkowaliśmy – okazała się ona zaadaptowanym na hotel zespołem domków robru:

Inną wysepką jest Svinoya – połączona z lądem wąskim, ale wysokim mostem. Można na niej wynająć jeden z domków robru, można obejrzeć z bliska suszące się dorsze, można pospacerować i cieszyć się ciszą i zapachem morza dobiegającym z pobliskiej przetwórni ryb ;)

Lofoty są absolutnie zjawiskowe. Są przepiękne, majestatyczne, na wskroś przesiąknięte morzem i rybołówstwem. Mają wysokie góry, malownicze plaże, przecudne wioseczki, do tego są spokojne i niezatłoczone. Jedyny ich minus to kapryśna pogoda. A my mieliśmy to nieszczęście trafić tam na deszcze :( Wyobraźcie sobie, jak by to wszystko, co jest na zdjęciach, wyglądało w pełnym słońcu…

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *