Lublana była jednym z przystanków podczas naszej podróży do Toskanii. Tak, wiemy, troszkę naokoło, ale po raz kolejny podczas tej podróży chcieliśmy pokazać Amelii miejsce, w którym jeszcze nie była.

Lublana to stolica Słowenii i jej największe miasto. Liczy około 300 tysięcy mieszkańców. To centrum polityczne, gospodarcze i kulturalne kraju. Jednak Lublana nie przypomina większości stolic europejskich – ma przyjemny małomiasteczkowy charakter.

Nocowaliśmy w City Hotel Lublana – sympatyczny, z ładnymi pokojami, idealny dla zwiedzających miasto, bo 5 minut spacerkiem od Smoczego Mostu.

Symbolem Lublany jest smok. Według greckiej legendy Jazon i Argonauci pokonali potwora w miejscu, gdzie teraz znajduje się miasto Lublana. Potwór z biegiem lat zamienił się w przekazach na smoka. Inną możliwością jest to, że lublański smok pochodzi z legendy o św. Jerzym, który był patronem kaplicy zamkowej z XV wieku. Jeszcze inaczej wskazują badacze tradycji słowiańskiej, w której zabicie smoka sprowadza wody i zapewnia żyzność ziemiom uprawnym. Nie wiadomo, jaka jest prawda, a smoka można zobaczyć w mieście w paru miejscach. Najbardziej znany jest Smoczy Most nad rzeką Lublanicą z 1901 roku. To tutaj docierają wszyscy turyści zwiedzający miasto i obowiązkowo pstrykają zdjęcia ze smokami.

Nad Lublanicą poprowadzono przyjemne bulwary z licznymi restauracjami i kawiarniami. Spore wrażenie robi Most Rzeźników ze sztuką Jakova Brdara – słoweńskiego artysty-rzeźbiarza. Prace Brdara są niepokojące, groteskowe, mocno kontrastujące z sielską atmosferą starówki.

Katedra świętego Mikołaja, niestety nie udało nam się zajrzeć do środka:

Kolejnym znanym miejscem w Lublanie jest Potrójny Most. Początkowo, w średniowieczu, był to jeden z dwóch mostów przechodzących przez Lublanicę. W latach 30-tych XX wieku zdecydowano się go poszerzyć, ze względu na jego małą przepustowość. Jednak architekt postanowił go zostawić, a dobudować dwa kolejne mosty po obu jego stronach. I tak oto mamy wyjątkowy potrójny most.

Stare Miasto nie jest duże. To parę ulic z ładnymi kamienicami stojącymi pomiędzy rzeką, a wzgórzem zamkowym. Jest tu sporo sklepików z pamiątkami, restauracji, a ulice tworzą przyjemne deptaki, bowiem ruch kołowy jest tu zakazany.

Możemy polecić wam lodziarnię oferującą znakomite lody – Vigo. Najlepsze lody różane jakie jadłam! Zresztą wszystkie smaki wymiatały!

Ale najpiękniej było nad rzeką… Wspaniałe bulwary na spacery, bary na kieliszek wina, ławeczki aby przysiąść, stragany aby zakupić rękodzieło…

Do hotelu wracaliśmy już po zmroku. A miasto nadal tętniło życiem. Po upalnym dniu, dopiero wieczór pozwalał oddychać i odpocząć, z czego skwapliwie korzystali mieszkańcy i przyjezdni.

Lublana to idealne miasto na weekend. Jest niewielkie, nie przytłacza ilością atrakcji, a w dwa dni zupełnie spokojnie można się po nim poszwendać i pozwiedzać to, co najważniejsze. Poza tym Lublana ma spokojną atmosferę, bynajmniej nie wielkomiejską, co jak dla mnie jest jej olbrzymim plusem. Przyjemne miasto.

Drugim miejscem, jakie odwiedziliśmy w Słowenii były Jaskinie Szkocjańskie – wpisany na listę UNESCO system jaskiń krasowych o długości około 6 kilometrów. W jaskiniach nie można robić zdjęć, żadnym sprzętem, więc nie możemy pokazać wam jak jest tam pięknie. Troszkę podziemi zobaczyć można na stronie: WWW.

Jaskinie zwiedza się z przewodnikiem, spacer trwa około 3 godzin. Jest tam wiele imponujących stalaktytów i stalagmitów, są piękne komory utworzone przez erozję i wody przepływającej jaskinią rzeki Reki. Ale tym co jest absolutnie zapierającym dech w piersiach jest Komora Martela – która ma ponad 300 metrów długości, 120 metrów szerokości i 146 metrów wysokości, co czyni ją jedną z największych podziemnych komór w Europie i na świecie. W sali tej zbudowano most nad podziemną rzeką – na wysokości 50 metrów. Oświetlony kanion i ludzie wyglądający jak mrówki spacerujący wąskimi ścieżkami poprowadzonymi wzdłuż ścian jaskini przywodziły mi na myśl jaskinie goblinów z powieści Tolkiena… Coś niezapomnianego!

Szkocjańskie Jaskinie są naturalne, nieskomercjalizowane, imponujące wielkością i po prostu piękne. Warte wizyty, zdecydowanie.

Słowenię odwiedzaliśmy tym razem bardzo krótko, ale nie była to nasza pierwsza w niej wizyta i na pewno nie ostatnia. To niewielki kraj, mający jednak mnóstwo do zaoferowania przyjezdnym.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *