Jeden z majowych długich weekendów spędziliśmy w Danii. Amelka jest wielką fanką klocków Lego, więc wyprawa sprawiła jej wielką radość (nie ukrywam, że nam również, wbrew oczekiwaniom).

Wyruszyliśmy z 3miasta w stronę Kołbaskowa. Stamtąd kierowaliśmy się do Stralsund, pamiętając, że w mieście powstało znakomite muzeum morskie.

Ozeaneum to interaktywne muzeum, składające się z czterech obiektów, prezentujących florę i faunę Morza Bałtyckiego oraz północnego Atlantyku. Jest to naprawdę rewelacyjne miejsce! Nowoczesna i futurystyczna architektura, pingwiny mieszkające na dachu…

wiele interaktywnych wystaw, rewelacyjne modele naturalnej wielkości stworzeń morskich, zawieszone w olbrzymiej hali. Sprawia to wrażenie jakbyśmy znajdowali się na dnie morza, a nad nami pływały wieloryby, do tego odpowiednie oświetlenie i dźwięki… Imponujące…

Ponadto wiele akwariów – mniejszych i większych, z rozmaitymi morskimi stworzeniami…

Ozeaneum to obowiązkowy przystanek przy zwiedzaniu północy Niemiec lub przy wyprawie na Rugię. Na pewno kiedyś tam wrócimy!

Wieczorem dojechaliśmy w okolice Billund, gdzie zarezerwowaliśmy sobie domek na kempingu.

Stamtąd mieliśmy kilkanaście kilometrów do samego Billund i Legolandu, gdzie dotarliśmy wkrótce po otwarciu parku. Zwiedzanie zaczęliśmy od obejrzenia świata z klocków Lego – było tam lotnisko, porty, kolej, statki, stocznia, miasteczka, wsie, wiatraki, zamki, mosty, samochody, autobusy, platforma wiertnicza i wiele, wiele innych… Cuda! Nad wszystkim góruje wieża, która ma ruchomą platformę i można z niej zobaczyć cały park z lotu ptaka.

Poza tym w parku jest strefa Duplo – to duży plac zabaw dla maluchów, nad którym jedzie kolejka…

jest kawałek dżungli ze zwierzętami z klocków (Amela zaliczyła 7 rundek pod rząd, tak jej się podobało);

jest strefa kopalni złota…

są sklepiki, restauracje, bary; jest dużo stref wodnych, gdzie możemy pływać łódkami…

jest też stadko pingwinów, które można podglądać z restauracji…

20130529T132144IMG_0819

i mały oddział sieci akwariów SeaLife:

W Legolandzie byliśmy jakieś 5 godzin, nie zobaczyliśmy nawet połowy obiektów, na dodatek zaczął padać deszcz. Sprawdziliśmy prognozę pogody – następnego dnia miało być słonecznie, więc dokupiliśmy wejściówki na kolejny dzień.

Bilety najwygodniej i najtaniej kupować internetowo, przed przyjazdem. Ale nie ma problemu, aby kupić je w kasach na miejscu. Nie było też problemu, aby dokupić wejściówki na kolejny dzień – co też wychodziło taniej niż zakup nowych biletów w kasie następnego dnia.

Następny wpis: Kolejny dzień w Legolandzie i nie tylko…

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Agnieszka F. pisze:

Oceanarium zawsze robi na mnie wrażenie….
Ale w Legolandzie zawsze chcialam się znaleźć…juz jako dziecko. Myślę, że nie zawiodłoby mnie nawet teraz :))))

admin admin pisze:

Też jako dziecko o nim marzyłam :) I bawiliśmy się wszyscy troje rewelacyjnie!

Zapraszamy do przeczytania naszej relacji z wizyty w Legolandzie w Billund.
Tam po prostu trzeba wybrać się z dziećmi!
http://tripswithkids.pl/legoland-billund/

enia pisze:

W ubiegłym roku zabrałam dzieci do tego Legolandu na dzień dziecka, takie szcześliwe nigdy nie były, a ja nigdy nie miałam tak duzo pracy przy organizacji wycieczki. Po pierwsze bilety – do parku kupiłam wcześniej na stronie parkmanii, ale pociąg to juz gorsza i drozsza sprawa:) Po drugie nocleg – tez musiałam przemyslec czy spimy przy samym parku (drożyzna), czy troche dalej (dojazd do parku). Z Kopenhagi jedzie sie 4h wiec to w ogole odpadło. Koleżanka w ostatniej chwili doradziła mi jednak fajny hostel, nawet niedaleko. Troche jedzenia kupilismy przed wejsciem w normalnych sklepach (w srodku slodycze), pogoda trafila sie nam na szczescie piękna. Bilety były na 2 dni wiec w sumie 1 dzien zwiedzania rozdzieliliśmy dniem odpoczynku. Warto było ;)

admin admin pisze:

Dwa dni to w Billund czas optymalny wg mnie. Wspaniałą przygoda dla dzieci, ale i rodziców :)