Park Narodowy Tsavo East to jedna z dwóch części pierwszego kenijskiego parku narodowego. Razem z parkiem Tsavo West tworzą jeden z największych rezerwatów przyrody na świecie z łączną powierzchnią ponad 22 tys. km2 – z czego na Tsavo East przypada nieco ponad 13 tys. km2.

Park Narodowy Tsavo słynie między innymi z wielkich stad słoni, pięknych baobabów górujących nad sawanną, niesamowitej czerwonej ziemi i możliwości zobaczenia „wielkiej piątki” – którą stanowią lew, bawół, nosorożec, słoń i lampart.

Nasza przygoda w Tsavo East zaczęła się wczesnym popołudniem, kiedy to dotarliśmy do parku z Amboseli. Krótki przejazd przez sawannę, podziwianie kolejnych stad słoni (w kolejnym dniu safari nie robią już wrażenia ;)), aż dotarliśmy do miejsca naszego odpoczynku i noclegu – Voi Safari Lodge. Lodga położona jest na zboczu góry z przepięknym widokiem na sawannę.

Na terenie lodgy mieszka sporo pawianów – ostrzegano nas przez zostawianiem otwartych okien, bo małe złodziejaszki dostają się do pokoi i przeszukują bagaże w poszukiwaniu smakołyków :)

W lodgy tej zrobiono znakomitą kryjówkę do obserwacji zwierząt – tuż przy wodopoju. Można było siedzieć w ukryciu i oglądać zwierzaki w odległości paru metrów…

Po lunchu i odpoczynku nad basenem, wyruszyliśmy na kolejne safari.

tsavo east

Słoń przegania gepardy:

tsavo east

W myśl obowiązującej podczas safari zasady, razem z zachodem słońca wróciliśmy do lodgy. Od progu obsługa wołała do nas, żebyśmy biegli coś zobaczyć z tarasów widokowych – okazało się, że przez sawannę przechodzi olbrzymie stado bawołów. Niesamowite wrażenie i hałas :)

Po zapadnięciu zmroku nadal można było zejść do kryjówki i zobaczyć z bliska zwierzęta przychodzące do sadzawki:

Kolejny dzień i kolejne safari po parku. Tym razem udało nam się zobaczyć gepardy z bliska! Matka z dwoma młodymi samcami oddawała się sieście – zapewne po wczorajszym polowaniu (były mniej więcej w tym samym miejscu co poprzedniego dnia).

tsavo east

tsavo east

Wielkie termitiery:

tsavo east

Na tym zakończyliśmy naszą afrykańską przygodę. Wieczorem dotarliśmy do Mombasy i odlecieliśmy do Europy, na zawsze zapamiętując wspaniałą wyprawę po kenijskich bezdrożach. Ilość zwierząt i ich bliskość nas oszołomiła, a krajobrazy oczarowały. Cudowna dzikość w parkach i rajskie plaże nad oceanem to wymarzona dla nas mieszanka. A pomimo tego, że safari było męczące, warte było każdej minuty niewygody. Jeśli marzycie o Afryce, nie wahajcie się – Kenia pokaże ją z najpiękniejszej strony!

(te maski to zabezpieczenie przed kurzem, który wpadał przez otwarty dach auta podczas safari :))

Wasza Patrycja

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.