Niedzielny poranek powitał nas mgłą i chłodem. Duży kontrast w porównaniu do sobotniego słońca i jednego z ostatnich jesiennych ciepłych dni (jak wtedy myśleliśmy – nie spodziewaliśmy tego, co czekało nas w listopadzie ;)) – Poprzedni wpis

Nie śpiesząc się udaliśmy się na Stary Rynek. Mieliśmy czas na spacer, wypicie kawy, a czekała nas jeszcze wizyta w wyjątkowym miejscu…

Przed przyjazdem do Poznania kupiliśmy w sieci bilety do niezwykłego muzeum – Rogalowe Muzeum Poznania. Mieści się ono w jednej z renesansowych kamienic na rynku. To miejsce, w którym przeprowadzane są pokazy przygotowywania i wypieku Rogali Świętomarcińskich, przybliżana jest historia, tradycja i kultura Poznania – a wszystko w zabawny, lekki sposób. Uczestnicy zapraszani są do zabawy, przebierani zostają w zabawne kucharskie czapy i fartuchy i wspólnie z prowadzącymi przygotowują słynne rogale. Pokaz kończy się degustacją oryginalnych wypieków. Dzieciaki wychodzą stamtąd zachwycone!

Poznańska atrakcja o jakiej głośno w ostatnich miesiącach – to niezwykły mural na Śródce. O tym jak popularne to miejsce świadczyły dziesiątki osób fotografujących kolorową ścianę. Sama Śródka to malownicza, maleńka i zabytkowa dzielnica, położona tuż obok Ostrowa Tumskiego.

Katedra poznańska na Ostrowie Tumskim. Jedna z najstarszych świątyń w Polsce.

Wizytą w katedrze zakończyliśmy nasz weekend w Poznaniu. Nie zobaczyliśmy wielu (zapewne) fantastycznych miejsc, ale Poznań to miasto, do którego chętnie będziemy wracali, więc co się odwlecze… ;)

I zdradzę wam jedną z naszych tajemnic… Zawsze, gdy wracamy do Trójmiasta przez Gniezno i Bydgoszcz wstępujemy do Lubostronia. To mała wieś, z przepięknym pałacem i parkiem. Ale nie one są naszym celem, chociaż spacer po ogrodach i kawa wypita w oficynie należą do bardzo miłych. Tuż obok pałacowego parku (po wyjściu przez bramę parkową kierujemy się prawo, idziemy drogą przed siebie, aż dojdziemy do małej, wydeptanej zatoczki po lewej strony szosy) znajduje się ogrodzony teren, w którym żyje stado dzików. Wystarczy zagwizdać, albo zatrąbić klaksonem w aucie, a stado w podskokach przybiegnie do ogrodzenia. Zawsze jesteśmy przygotowani na tę wizytę, więc i tym razem mieliśmy ze sobą siatkę orzechów włoskich :) Możecie trafić na okres, gdy stado powiększa się o malutkie pasiaste warchlaczki. Amela uwielbia to miejsce :)

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Historynka pisze:

Czy wy z tych, którzy odwiedzają też Jeżyce?

admin pisze:

A co to Jeżyce? ;)