Na północy Mauritiusa, w okolicy stolicy Port Louis znajduje się kilka miejsc wartych zobaczenia. Mieszkaliśmy w tym właśnie rejonie, więc tę część wyspy zwiedziliśmy najdokładniej. Dziś pokażę wam trzy szczególnie warte uwagi atrakcje turystyczne.

Pierwszą z nich jest dom kolonialny Chateau de Labourdonnais. Zbudowany w 1856 roku budynek stanowi wspaniały przykład XIX-wiecznej architektury kolonialnej. W 2006 roku przeszedł on gruntowną renowację. Obecnie zwiedzać można jego wnętrza, które zachwycają wspaniałymi meblami, bibelotami, ale także malowaną ręcznie tapetą czy układanym we wzory parkietem.

Dom otacza piękny ogród ze starymi figowcami i gigantycznymi filodendronami. Na terenie posiadłości rosną wielkie sady z drzewami owocowymi i roślinami przyprawowymi – Labourdonnais słynie z soków owocowych oraz znakomitego rumu. Tego smacznego trunku skosztować można w barze. Na miejscu działa także restauracja i sklepik z rękodziełem oraz produktami lokalnymi.

To miejsce bardzo przypadło mi do gustu. Jest niezwykle malownicze, czuje się tu jego długą i bogatą historię. Aż chce się usiąść w cieniu w jednym z plecionych foteli i pooddychać atmosferą dawnych czasów…

Drugim miejscem, które koniecznie trzeba zobaczyć na Mauritiusie jest ogród botaniczny Pamplemousses. Jego nazwa wywodzi się od drzew grejpfrutowych, które tutaj sprowadzono z Jawy i zasadzono. Założony został w 1770 roku i jest najstarszym ogrodem botanicznym na południowej półkuli. Rośnie w nim 650 gatunków roślin, ale słynie on szczególnie z niezwykłych lilii wodnych – Victoria regia (Wiktoria królewska) oraz kolekcji 85 odmian palm przywiezionych na wyspę z całego świata.

Zobaczyć tu można poza roślinami świetnie zachowany pawilon, rozmaite rzeźby, pomniki, stawy, strumienie, altany. Jest też zagroda z jeleniowatymi. Wszystko ładnie utrzymane i wyeksponowane. Wspaniałe miejsce na spacer!

Wszędzie kwitły kwiaty:

Najbardziej rozpoznawalnym miejscem w Pamplemousses jest wielki staw z liliami wodnymi odmiany Victoria regia (Wiktoria królewska). Ich liście mogą osiągnąć średnicę nawet 2 metrów.

Rośnie tu także niezwykły gatunek palmy kwitnącej raz na 60 lat – palmy Talipot – zaraz po kwitnieniu drzewo obumiera.

Poza roślinami w ogrodzie zobaczyć można rozmaite zwierzaki:

Mauritius swego czasu był jednym ze światowych liderów produkcji cukru. Na wyspie uprawiano trzcinę cukrową, a pozyskany z niej cukier eksportowano do krajów całego świata. Zwiedzając wyspę spotyka się mnóstwo wysokich ceglanych kominów będących pozostałością po nieczynnych i zlikwidowanych już cukrowniach. Ale jedną taka fabrykę zachowano i przekształcono w muzeum. Znajduje się ono tuż obok ogrodu botanicznego.

L’Aventure du Sucre – to świetnie zaprojektowane, interaktywne i nowoczesne muzeum ukazujące proces powstawania cukru z trzciny cukrowej. Przedstawione są tu wszystkie etapy produkcji, a zwiedzanie kończy się w sporym sklepiku na degustacji rumu i różnych gatunków cukru. Ciekawe miejsce i szczególnie fajne do zwiedzania z dzieciakami.

Wszystkie trzy atrakcje leżą w pobliżu stolicy wyspy i bardzo blisko siebie. Można je zwiedzić bez pośpiechu w ciągu jednego dnia. Każda z nich jest inna i każda wyjątkowa. A do tego można poznać klasyczne smaki wyspy – rumu i cukru ;)

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.