Zanzibar odwiedziliśmy w lutym 2021 roku. Poza tym, że spędziliśmy tydzień na relaksie i korzystaniu z lata w środku zimy, zwiedzaliśmy wyspę. Jednym z najciekawszych miejsc i obowiązkowym do zobaczenia jest zabytkowa dzielnica stolicy Zanzibaru – Stone Town.

Stone Town zwiedzaliśmy z przewodnikiem – o czym pisałam TUTAJ. Ale nie było czasu na zobaczenie paru miejsc, które nas interesowały, toteż postanowiliśmy wybrać się tam ponownie. Zamówiliśmy taksówkę z hotelu i umówiliśmy się z kierowcą, że zawiezie nas do miasta i odbierze z niego o danej godzinie. Było to bardzo wygodne i komfortowe, a przy tym niedrogie.

Zanim jednak dotarliśmy do stolicy, poprosiliśmy kierowcę o przystanek w bardzo mało znanym miejscu – Pałacu Mtoni.

Pałac Mtoni został wybudowany w 1828 roku dla żon sułtana Seyyida Saida, który przeniósł stolicę sułtanatu z omańskiego Maskatu na Zanzibar. Mieszkała tutaj jego pierwsza żona (najważniejsza) oraz wiele żon kolejnych i ich dzieci. Do obsługi dworu zatrudnionych było 1000 osób. W 1885 roku pałac został opuszczony i popadł w ruinę.

Pałac Mtoni to jeden z najstarszych budynków na Zanzibarze oraz największy pałac na wyspie. Pomimo tego, że pozostały z niego tylko ruiny, nadal można zobaczyć jak był ogromny i wyobrazić sobie, jak piękny być musiał…

Zwiedza się go z przewodnikiem, po uiszczeniu zapłaty za wstęp (nie pamiętam ceny, ale były to jakieś grosze). Przewodnik oprowadza po pałacu pokazując, gdzie znajdowały się jakie komnaty i jak funkcjonował dwór. Ciekawe miejsce, nielicznie odwiedzane, a warte uwagi.

Kierowca dowiózł nas do Darajani Market i stamtąd też zabierał nas z powrotem do hotelu. Jako że targ odwiedziliśmy podczas poprzedniej wizyty w mieście, teraz skierowaliśmy się prosto do katedry.

Anglikańska katedra zbudowana została w 1879 roku i jest najwybitniejszym przykładem architektury wczesnochrześcijańskiej w Afryce Wschodniej. Kościół powstał w miejscu, gdzie poprzednio znajdował się największy targ niewolników na Zanzibarze. Miał być symbolem zakończenia okrutnych czasów niewolnictwa.

Stone Town był głównym miejscem handlu i przeładunku niewolników w Afryce Wschodniej. Rocznie na wyspę sprowadzano 50 tys. niewolników, których sprzedawano dalej, do innych miejsc na świecie. Handel ludźmi na wyspie zakończył się w 1873 roku.

Ołtarz katedry wzniesiono podobno w miejscu pala do biczowania, a na dziedzińcu zobaczyć można poruszającą rzeźbę – Pomnik Niewolników – przedstawiającą pięć postaci skutych łańcuchami. Wstrząsające świadectwo potwornej przeszłości wyspy…

Tuż obok katedry zobaczyć można poruszającą wystawę ukazująca historię niewolnictwa na Zanzibarze – East African Slave Trade Exhibit. W budynku tym zachowały się cele, w których przetrzymywano niewolników, gdy oczekiwali na aukcję. Przerażające, małe, niskie pomieszczenia, w których przebywało do 50 osób na raz.

Przejmujące miejsce, ale warte zobaczenia, po to, aby nigdy tych nieludzkich czasów nie zapomnieć…

Potem pospacerowaliśmy po labiryncie uliczek starego miasta. Wypatrywaliśmy pięknych, rzeźbionych drzwi (pisałam o nich TUTAJ), kupowaliśmy pamiątki (w Stone Town jest największy wybór i najprzyjemniejsze dla kieszeni ceny), obserwowaliśmy życie miasta popijając kawę z kardamonem…

Pyszną kawę i drobne dania podają tutaj – Stone Town Cafe. Kawiarnia położona niedaleko Domu Freddiego Mercury’ego. Polecamy!

Freddie Mercury Museum znajduje się w samym sercu Stone Town, w domu, w którym artysta mieszkał z rodziną, do 1963 roku. Wtedy to wyprowadzili się oni do Anglii. Farrokh Bulsara (tak brzmi prawdziwe imię Freddiego) urodził się 5 września 1946 roku w Stone Town. W wieku 8 lat wyjechał do szkoły do Indii, po czym wrócił na Zanzibar w wieku 16 lat i krótko potem opuścił go na zawsze.

W muzeum zobaczyć można zdjęcia z dzieciństwa Freddiego, rozmaite pamiątki, wyświetlane są filmy z koncertów, jest także jego pianino. Miejsce ciekawe dla wielkich fanów artysty. A dla reszty? Średnia atrakcja.

Stone Town to bardzo kolorowa i ciekawa dzielnica stolicy Zanzibaru. Jest tu sporo interesujących miejsc związanych z burzliwą historią tej części świata, są ciekawe muzea, liczne knajpki z lokalnym jedzeniem, mnóstwo sklepików z rękodziełem i pamiątkami, pachnie kawa, z minaretów rozlega się śpiew muezina, kobiety w barwnych sukniach zapraszają do zakupów swoich wyrobów, panowie przesiadują na ławeczkach przed budynkami i oddają się dysputom, dzieciaki w różnokolorowych mundurkach wracają ze szkół… Autentyczne miejskie życie w otoczeniu starego miasta. To tutaj czuje się prawdziwą duszę Zanzibaru…

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.