Przyszedł czas na pokazanie wam ostatnich miejsc, jakie oglądaliśmy na wyspie Tinos, leżącej w archipelagu Cykladów. O swoim zachwycie nią pisałam niejednokrotnie, zatem nie będę się powtarzała i przejdę do rzeczy – a TUTAJ znajdziecie poprzednie moje posty o Tinos.

Jedna z 50 górskich wiosek na wyspie – Tarampados. Jej historia zaczyna się w roku 1700, a do dziś pozostało tu wiele elementów pamiętających początkowe lata jej istnienia. To ostatnia wioska zbudowana na Tinos i jedna z tych osad, w których czuje się setki lat historii. Położona w interiorze, turystów wabi charakterystycznymi dla wyspy bogato zdobionymi gołębnikami. Malownicza, z tradycyjną zabudową, z tunelami, bramami, kamiennymi łukami. Bardzo pomocne były kamienne tabliczki-drogowskazy z zaznaczonymi najważniejszymi do zobaczenia miejscami. Komuś chciało się to przygotować, wyrzeźbić, zawiesić – bardzo doceniam takie inicjatywy!

W dolinie Tarampados zobaczyć można najwięcej i najlepiej zachowanych gołębników na wyspie.

A o co chodzi z tymi gołębnikami? Zaczęły one być budowane na wyspie za panowania Wenecjan (XIII-XVIII w). Hodowla gołębi zapewniała mieszkańcom dochód z handlu gołębim mięsem i ich odchodami, które są znakomitym nawozem. Budynki gołębników są bogato zdobione skalnymi łupkami układanymi w geometryczne wzory. Każdy gołębnik to małe dzieło sztuki ludowej. Wiele z nich uległo zniszczeniu, jednak nadal sporo z nich można zobaczyć podczas wędrówek po Tinos – jest ich na wyspie według różnych źródeł od 800 do 1300, a najstarsze pochodzą z XVIII i XIX wieku.

Z murów Tarampados można zejść do doliny i spacerować między dwudziestoma gołębnikami. Polecamy!

Tuż obok Tarampados leży malutka wioska Smardakito. W centralnym punkcie znajduje się plac z kościołem św. Antoniego i zabytkową pralnią miejską, a także malownicza tawerna. Charakterystyczne dla Smardakito jest mnóstwo bujnej zieleni, która rośnie tu pięknie dzięki licznym źródłom.

Widoczki z drogi:

Pokaże wam jeszcze trzy warte uwagi plaże na Tinos. Pierwsza z nich to położona na północy wyspy Kolymbithra. Właściwie to dwie plaże rozdzielone wąziutkim strumieniem – jedna zagospodarowana, a druga dzika – ze względu na silne prądy.

Gdzieś po drodze:

Plaża Agios Romanos – plaża na południowym brzegu wyspy. Przyjemnie ocieniona tamaryszkami, z łagodnym wejściem do wody. Z barem i małym portem.

Plaża Agios Joannis – to jedna z najbardziej popularnych plaż na wyspie. Zagospodarowana, z dwoma barami, muzyką i sporą liczbą turystów. Jednak my dotarliśmy na nią późnym popołudniem i było już bardzo spokojnie i przyjemnie.

Tinos to dla mnie wyspa idealna. Jest tu mnóstwo do zobaczenia – dziesiątki uroczych zabytkowych górskich wiosek, przyjemna stolica, wspaniałe górskie szlaki i widoki. A do tego mnóstwo plaż z turkusową wodą – idealnych na relaks. Można tu spędzać czas i aktywnie i leniwie, uprawiać sporty wodne, zajadać się przepyszną wyspiarską kuchnią, korzystać z wieczornych uroków miasta, oddać się poszukiwaniom wyrobów rzemieślniczych, przeżyć duchowe uniesienie w „greckiej Częstochowie”… Ale to co najważniejsze – nie ma tu tłumów turystów. Na wyspie nie ma lotniska, można dostać się tu tylko promem, co skutecznie zmniejsza liczbę zwiedzających. Nie ma tu też wielkich resortów, królują małe rodzinne hoteliki i pensjonaty. Wszystko jest kameralne, swojskie, domowe, lokalne. I w rytmie slow.

Tinos to miejsce, które potrafi w sobie rozkochać! Wiem, że kiedyś tam wrócę i zostanę na dłużej, bo zostawiłam tam kawał serducha.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.