Po krótkim pobycie na Mykonos, udaliśmy się na kolejną wyspę Cykladów – Tinos. Bilety na prom zarezerwowaliśmy przez internet, ale na miejscu okazało się, że promy pływały prawie puste – pewnie ze względu na brak turystów w tym pandemicznym czasie – i nie było to koniecznie. Podaję link do jednej z firm przewozowych, z której korzystaliśmy: Golden Star Ferries. Ale ceny i częstotliwość rejsów wszędzie była bardzo podobna.

Po około 40-tu minutach dopłynęliśmy do jedynego portu na Tinos – w stolicy wyspy o tej samej nazwie (lub Chory, jak jest to miasto także nazywane).

Wyspa Tinos liczy około 9 tys. mieszkańców, z których większość mieszka w stolicy. Jest trzecią co do wielkości wyspą Cykladów, po Naksos i Andros – ma 197 km2. W mitologii wyspę tę zamieszkiwał bóg wiatru Aeolus i faktycznie, można w to uwierzyć, bowiem na Tinos wieją bardzo silne wiatry, nawet w środku upalnego lata.

Mieszkaliśmy w hotelu Anthea, dwa kilometry od centrum Tinos Town. Bardzo spokojne, kameralne i piękne miejsce. A do tego oferujące pyszne śniadania przygotowywane przez naszą przemiłą rodaczkę – pozdrawiamy!

Nasz hotel leżał w pobliżu plaży Agios Fokas. Uznawana jest ona za najpiękniejszą i najdłuższą plażę na Tinos. Nas urzekła kolorem piasku – zielonym! Bierze się on z obecności zielonego marmuru na wyspie. Jest tu kilka knajpek, parę stanowisk z leżakami i trochę cienia, które dają rosnące wzdłuż plaży tamaryszki. Dla nas świetne miejsce na plażowanie.

Możemy polecić wam knajpkę z pysznymi rybami i owocami morza, tuż przy plaży Agios Fokas – San to Alati (Like salt).

Chora nie ma co prawda takiego uroku jak stolica Mykonos, ale w moim odczuciu była bardziej autentyczna, bardziej grecka. Wieczorami, gdy udawaliśmy się tam na kolacje, było przesympatycznie. Mieszkańcy wychodzili na ulice, zapełniali portowe knajpki, główna ulica miasta biegnąca przy morzu była zamykana dla ruchu kołowego i stawała się deptakiem, dzieciaki grały na rondzie w piłkę, koty wyczekiwały resztek z talerzy, gwar i zabawa…

Za dnia było także sympatycznie, ale to wieczorem miasto pokazywało się z najlepszej strony.

Kolejna restauracja z dobrym jedzeniem, a do tego urocza – Filia, na początku głównej uliczki handlowej Evangelistrias.

Ta sama droga prowadzi do najważniejszego miejsca na wyspie – Panagia Tinou (Panagia Evangelistria). To najważniejszy kościół dla wszystkich wierzących Greków. Można powiedzieć, dla zobrazowania, że jest on odpowiednikiem naszej Częstochowy, a Matka Boża z Tinos jest patronką całej Grecji. Kompleks został zbudowany w XIX wieku wokół cudownej ikony, która została odnaleziona po ukazaniu się Maryi zakonnicy Pelagii. Przypisuje się jej wiele cudów. Obecnie ikona zamknięta jest w szklanej szkatule i wystawiona w kościele, gdzie pokłonić jej się mogą licznie przybywający na wyspę pielgrzymi.

We wnętrzu kościoła uwagę zwracają liczne wota – dary składane w ważnej dla wierzącego intencji lub w podziękowaniu za wysłuchanie próśb. Można wypatrzeć mnóstwo figurek, srebrnych i złotych blaszek z symbolicznym oznaczeniem tego, czego dotyczyła prośba lub wdzięczność. Są tu przeróżne części ciała, są domki, kołyski, okręty, zwierzęta, samoloty…

Miejscem, do którego warto się wybrać będąc w Chorze, jest plaża Stavros. To tylko 1,5 km od centrum miasta. Sama plaża nie zachwyca, jest kamienista i dość mała, ale to tutaj zobaczycie niezapomniane i spektakularne zachody słońca. Na plaży stoi niewielki kościółek Świętego Krzyża, a w wodzie zobaczyć można pozostałości starożytnego portu. Gdy wdrapiecie się na pobliskie wzgórze, zachwyci was przepiękny zielony klif.

Ale to co na wyspie najpiękniejsze, czyli górskie wioski, pokażę wam w kolejnych artykułach…

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *