W Toronto spędziliśmy weekend przed powrotem do Europy. Dotarliśmy tam Greyhoundem z Niagara Falls – nasze spotkanie z wodospadem opisałam TUTAJ. Nocowaliśmy w hotelu Hilton Garden Inn Toronto Downtown – wszędzie mieliśmy z niego blisko, świetna lokalizacja.

Toronto to stolica regionu Ontario i największe miasto w Kanadzie. Cała aglomeracja miejska liczy ponad 6 mln mieszkańców. Jest to główny ośrodek kulturalny i ekonomiczny kraju. Na jego ulicach można usłyszeć ponad 100 różnych języków – to wieloetniczna i wielokulturowa metropolia – ponad 50% mieszkańców to emigranci, przez co w 2001 roku miasto uzyskało tytuł World’s Most Multicultural City.

Byliśmy ciekawi jego atmosfery, tego czy nam się spodoba, czy będziemy się w nim dobrze czuli – bo duże miasta, to nie jest nasza bajka…

Rano, po śniadaniu wyruszyliśmy na spacer po mieście. Od wyjścia za próg hotelu widzieliśmy, że to miasto to miks wszystkiego – architektury i zieleni, starego z nowym, sztuki z techniką… Spacerując po ulicach, co chwilę przystawaliśmy zdziwieni… Doszliśmy do parku Grange przy Art Gallery of Ontario (największa galeria sztuki w Ameryce Północnej). Niestety była jeszcze zamknięta, toteż wizytę w niej odłożyliśmy na kiedy indziej…

Stamtąd, popijając kawę, przeszliśmy do Nathan Phillips Square – jeden z głównych placów miasta, przy którym stoi Ratusz Miejski. To największy plac miejski w Kanadzie – ma blisko 5 ha. Obowiązkowo odwiedzany jest przez wszystkich turystów chcących sobie zrobić zdjęcie z wielkim napisem „Toronto”.

Tuż obok mieści się Eaton Center – 5-piętrowe centrum handlowe, wzorowane na mediolańską galerią Vittorio Emanuele II. Spędziliśmy tam trochę czasu robiąc ostatnie zakupy przed odlotem do domu. A że koniec sierpnia to czas letnich wyprzedaży, to sami rozumiecie, iż ciężko było nam się oprzeć ;)

Następnie dotarliśmy do Berczy Park. To niewielki park miejski o kształcie trójkąta, w którego centrum znajduje się duża fontanna – tzw. Dog Fountain (Psia Fontanna). Woda tryska z psich pysków – psiaków jest 27 i wszystkie patrzą w górę na złotą kość usytuowaną na szczycie wodotrysku. Zobaczycie tu także kota, który uporczywie wpatruje się w dwa ptaszki siedzące na oddalonej nieco miejskiej latarni – również należące do całego zespołu fontanny. Jeszcze dalej, na metalowej skrzynce siedzi kolejny kot. Na około misy fontanny, na poziomie chodnika, znajduje się poidło dla psów ze świeżą wodą.

Fontanna jest tak niezwykła, tak wesoła i skrywa tak wiele smaczków, że spędziliśmy przy niej sporo czasu delektując się fantastycznym (nie tylko dla psiarzy) projektem.

Jeden z rogów Berczy Park wieńczy zabytkowy budynek z niesamowitym muralem 3D.

Idąc wzdłuż jego fasady, widzimy, że to jeden ze słynnych „Faltiron Building” – Gooderham Building. Wybudowany w 1892 roku, pojawia się na wielu zdjęciach reklamujących miasto – co nie dziwi nas wcale, bo uroku nie można mu odmówić.

Toronto bardzo nas zaskoczyło. Pomimo tego, że to wielomilionowa aglomeracja, to nie odczuwaliśmy tego, nie było tłoku, a i korki w weekend nie były dokuczliwe. W mieście jest mnóstwo zieleni, ulice są szerokie i owiewane bryzą znad Jeziora Ontario, a zabudowa bardzo zróżnicowana i ciekawa. Miasto nie ma jednak takiego klimatu jaki ma Nowy Jork, jednak na tyle jest przyjemne, że chętnie byśmy do niego kiedyś wrócili.

Więcej ciekawych miejsc w Toronto pokażemy wam w kolejnych postach.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Avatar FUKO pisze:

Spora dawka pomocnych informacji i fotorelacja, która zachęca do odwiedzenia tego miejsca. Pozdrawiamy!

Patrycja Kumiszcza Patrycja Kumiszcza pisze:

Dziękujemy!