Wernigerode to niewielkie miasteczko leżące u stóp Gór Harzu. Jego historia sięga czasów średniowiecza, kiedy to zbudowano górujący do dziś nad miastem zamek, a wokół niego z biegiem lat powstało miasto.

Wernigerode zwiedzaliśmy podczas naszych zimowych ferii spędzanych w Górach Harzu. Od pierwszych w nim chwil naszym spacerom towarzyszyły kolorowe szachulcowe kamienice – z nich właśnie miasteczko słynie, często nazywane „kolorowym miastem”.

Stare miasto to wąskie uliczki otoczone kolorowymi domami, z których część pochodzi nawet z XVI wieku i nadal jest zamieszkana. Najstarsza dzielnica jest całkiem spora, więc jest gdzie spacerować. Gdzieniegdzie spotykaliśmy na chodnikach rzeźby, w sklepach sprzedawano czarownice – symbol Gór Harzu, otwarte były kawiarnie i restauracje, chociaż turystów było niewielu…

Jednym z najchętniej odwiedzanych przez przyjezdnych miejsc jest muzeum – Kleinste Haus (Najmniejszy dom) pochodzący z 1792 roku. Jego wymiary wprawiają w osłupienie – ma niecałe 3 metry szerokości i 4,20 długości, a mieszkało w nim 9 osób!

Jest tu także Krzywy dom – średniowieczny młyn wodny. Są malownicze podwórka, placyki, kościółki… A wszystko to w szachulcową kratkę.

Jednak miejscem, które nas najbardziej urzekło był średniowieczny rynek, otoczony pięknymi kamienicami i zdominowany przez niezwykły późnogotycki ratusz. Został on zbudowany w XVI wieku i jest jednym z najchętniej fotografowanych zabytków w Niemczech. Ozdobiony jest dwiema strzelistymi wieżyczkami i wygląda bajkowo! Na placu stoi neogotycka XIX-wieczna fontanna, która fajnie współgra stylem z ratuszem

Na rynku można było wypić gorącą czekoladę lub grzańca, z czego skwapliwie skorzystaliśmy i udaliśmy na zamek. Zostawiliśmy samochód na parkingu u podnóża góry, na której stoi zabytek i pieszo przespacerowaliśmy się na górę. Samego zamku nie zwiedzaliśmy, bo któreś z nas musiałoby czekać na resztę z psem na mrozie, ale same widoki z zamkowego dziedzińca były warte spaceru!

Pierwsze wzmianki o zamku pochodzą z 1213 roku, jednak przez stulecia był on wielokrotnie przebudowywany i obecnie jest neogotycką, XIX-wieczną wersją siebie ;)

Wernigerode było naszym największym odkryciem podczas tego wyjazdu. Goslar i Quedlinburg objęte są patronatem UNESCO, więc spodziewaliśmy się czegoś wyjątkowego, ale Wernigerode było prawdziwą niespodzianką. Niewiele o nim napisano w sieci, głównie na zdjęciach zobaczyć można ratusz i zamek, a przecież to miasteczko ma tak wiele pięknych miejsc… Kolorowa gotycka starówka w kratkę zachwyca na każdym kroku. Koniecznie wybierzcie do Wernigerode, jeśli lubicie takie klimaty!

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *