Wracając z wakacji, które spędzaliśmy w Diano Marina we włoskiej Ligurii (pisałam o nich TUTAJ), zatrzymaliśmy się na obiad w Weronie.

Każdy pewnie kojarzy Weronę z dramatem Szekspira – Romeo i Julia – którego akcja osadzona została właśnie w tym włoskim mieście. Ale poza parą słynnych kochanków i miejscami z nimi związanymi, Werona jest ładnym i przyjemnym miejscem, które naprawdę warto zobaczyć.

Tym razem nie mieliśmy zbyt wiele czasu na spacer po centrum, ale była to nasza kolejna wizyta w Weronie i wcześniej poznaliśmy ją już całkiem dobrze. Tym razem przespacerowaliśmy się z okolic XVI-wiecznej bramy miejskiej – Porta Nuova do głównego placu miasta – Pizza delle Erbe.

Po drodze minęliśmy świetnie zachowany amfiteatr z czasów rzymskich, w którym regularnie odbywają się rozmaite koncerty i wystawiane są spektakle oraz opery. Od amfiteatru biegnie Via Giuseppe Mazzini – to najbardziej zatłoczona i najbardziej reprezentacyjna ulica miasta – mnóstwo tu butików znanych projektantów i sklepów międzynarodowych sieci. Jeśli planujecie zakupy – to tutaj :)

Via Mazzini dochodzi do Via Capello – to tutaj znajdziecie dom Julii – cel każdego turysty przebywającego w Weronie. A teraz kilka faktów i ciekawostek – Szekspir nigdy nie był w Weronie! Romantyczna historia jest wytworem jego wyobraźni, chociaż istnieją dokumenty potwierdzające obecność dwóch rodów – Montecchich i Capulettich – w mieście. Jednak nie wspominają o żadnych waśniach między nimi. Dom Julii rzeczywiście należał do rodziny Capultetti, jednak słynny balkon został dobudowany w nim na początku XX wieku. Inne miejsca związane z dramatem Szekspira nie mają jednak już żadnego podłoża historycznego.

Głównym placem miasta jest Piazza delle Erbe. Znajdują się tu najwspanialsze miejskie pałace, na środku placu – stragany z pamiątkami (głównie tandetna chińszczyzna), są kawiarnie i restauracje. A na wieżę górującą nad placem – Torre dei Lamberti – można wejść lub wjechać windą. Rozpościerają się stamtąd fantastyczne widoki na miasto – byliśmy na niej poprzednim razem.

Gdy wejdzie się z placu w którąś z bocznych uliczek, można zobaczyć troszkę inną twarz miasta :)

Zaraz obok znajduje się Piazza dei Signori – kolejny piękny miejski plac, jednak o zupełniej innej atmosferze.

Zjedliśmy obiad w centrum – nie polecimy wam knajpki, bo nie było to nic szczególnego – we Włoszech też można zjeść zupełnie przeciętnie, choć nie zdarza się to często – zazwyczaj jedzenie zachwyca ;)

Ostatnimi miejscami, na które rzuciliśmy okiem były grobowce rodu Scaligeri oraz Dom Romea.

W Weronie spędziliśmy zaledwie parę godzin. Ale nawet tyle czasu pozwoliło nam nacieszyć się tym pięknym miastem, pozwoliło pokazać Amelii najsłynniejszy balkon na świecie i rzucić okiem na zabytki klasy 0. Jeśli macie taką możliwość, poświęćcie temu miejscu więcej czasu. Jednak, gdy tak jak my, przejeżdżacie obok i macie do dyspozycji tylko jedno popołudnie, parę godzin – też warto się tam zatrzymać. Gwarantuję, że kiedyś wrócicie na dłużej :)

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *