Wczesnym rankiem wyjechaliśmy z Las Vegas i około południa dotarliśmy w okolice Południowej Krawędzi (South Rim) Wielkiego Kanionu. Tam udaliśmy się na lotnisko, bo mieliśmy zarezerwowany lot helikopterem nad kanionem. Zabukowaliśmy go na konkretny dzień i godzinę jeszcze w Polsce, co jest dobrym posunięciem, bo chętnych jest sporo. Lecieliśmy z firmą: PAPILLON. Wszystko było świetnie zorganizowane, a sam lot – poza małymi turbulencjami z powodu silnego wiatru – odbył się bez zakłóceń.

Lecieliśmy taką maszyną :)

Tycie lotnisko dla helikopterów

Gdy wzbiliśmy się w powietrze, przez parę minut oglądaliśmy tylko wielką równinę, porośniętą niewysokimi drzewami i krzewami. Ale nagle ukazał się naszym oczom kolorowy uskok…

Wrażenie – gdy wlecieliśmy nad kanion – było nieprawdopodobne! Żadne zdjęcia, ani filmy nie oddadzą wielkości, głębokości i kolorów Wielkiego Kanionu. Jest to coś niesamowitego!

W dole widać rzekę Kolorado:

Wielki Kanion

Długość kanionu mierzona wraz z nurtem rzeki wynosi 446 km, jego szerokość waha się od 800 m do 29 km, natomiast głębokość dochodzi do 1857 m. Jest to największy przełom rzeki na świecie!

Wielki Kanion

Te malutkie kropki na rzece, to pontony z turystami, którzy wybrali taką formę zwiedzania Kanionu:

I powrót na lotnisko:

Lot trwał około 45 minut i były to jedne z najbardziej emocjonujących trzech kwadransów w naszym życiu. Wiem, że na zdjęciach tego nie widać – ale uwierzcie mi – to było oszałamiająco piękne przeżycie!

Następnie przejechaliśmy do Visitor Center przy South Rim. Jako, że był to nasz pierwszy park narodowy na trasie – kupiliśmy annual pass – roczną przepustkę pozwalającą na wjazd do wszystkich parków narodowych w USA – dla jednego samochodu i do trzech w nim pasażerów. Koszt takiej karty to 80$, a jednorazowy wjazd na teren parków to około 30$, więc już przy 3 wizytach w parkach koszt karty się zwraca. A tutaj znajdziecie wszystkie informacje dotyczące wizyty w parku narodowym Wielkiego Kanionu: KLIK

Tam spotkaliśmy pasącą się na parkingu „łanię”:

Zostawiliśmy samochód na wielkim parkingu i udaliśmy się na przystanek (darmowego) autobusu (shuttle bus), który kursuje non stop pomiędzy najciekawszymi punktami widokowymi.

My odwiedziliśmy ich kilka np. Yaki Point, Mather Point, podróżując pomiędzy nimi autobusami. Każdy z nich był wyjątkowy – bo pokazywał kanion z nieco innej perspektywy…

Wielki Kanion

Spotkaliśmy tam mnóstwo ciekawskich i odważnych wiewiórek:

Wielki Kanion

Wielki Kanion

Odwiedziliśmy dwukrotnie visitor center, gdzie można było coś zjeść, odświeżyć się, odpocząć, poczytać o kanionie, kupić pamiątki… A potem udaliśmy się na Mather Point na zachód słońca:

Wielki Kanion

To był cudowny dzień, pełen wyjątkowych wrażeń. Zobaczyliśmy Wielki Kanion z kilku różnych perspektyw – i z powietrza i z paru punktów widokowych usytuowanych przy Południowej Krawędzi. I powiem wam, że lot helikopterem – to jest to! Z powietrza dopiero widać, jak Kanion jest wielki, wtedy widzimy, jak jest „zbudowany” – to gigantyczna rozpadlina w lądzie i możemy przekonać się na własne oczy, że nie widać jego końca, ani z jednej, ani z drugiej strony…

A tutaj film z przelotu nad Kanionem i parę ujęć ze spacerów na jego krawędzi:

 

Wielki Kanion jest naprawdę cudem natury i jednym z najpiękniejszych miejsc w USA, ale i na całej Ziemi. Nie bez przyczyny został wpisany na listę UNESCO, jako najbardziej spektakularny przełom rzeki na świecie. Jest też miejscem najbardziej obfotografowanym przez turystów – to jeden wielki album fotograficzny – każde miejsce jest warte, żeby je uwiecznić i zachować jako pamiątkę z podróży ;)

Wiele osób narzeka na tłumy na South Rim – my byliśmy w sierpniu i naprawdę nie było dużo ludzi. W porównaniu do Las Vegas, było tam pusto ;) Bez problemu korzystaliśmy z autobusów i udogodnień w visitor center,  poruszaliśmy się na trasach, robiliśmy zdjęcia.

Pomimo tego, że nad Kanionem spędziliśmy wiele godzin, nadal mamy niedosyt. Może uda nam się go zobaczyć następnym razem z kompletnie innej strony…

Przez całe życie marzyłam, aby go zobaczyć i udało się! Pamiętajcie – marzenia się spełniają!

Wasza Patrycja

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży ;)