Z hotelowego balkonu mieliśmy widok na Zugspitze – najwyższą górę Niemiec – 2962 m n.p.m. Wjechać na nią można na trzy sposoby – kolejką linową od strony Garmisch-Partenkirchen, koleją zębatą również od strony niemieckiej oraz kolejką linową od strony Austrii. Wybraliśmy opcję trzecią – Tiroler Zugspitzbahn (parę lat temu wjechaliśmy na szczyt niemiecką kolejką, więc wiedzieliśmy, że wrażenia są niesamowite).

U podnóża góry znajduje się centrum turystyczne z parkingami, hotelami, sklepami, informacją turystyczną. Stamtąd wyrusza się w górę. Bilety na kolejkę są dość drogie, ale atrakcja warta jest swojej ceny – bilet rodzinny 2+1 kosztuje 91 EUR (w obie strony).

Muszę wspomnieć, że to atrakcja dla ludzi o mocnych nerwach i braku lęku wysokości. Prawie pionowy wjazd na taką wysokość, w szklanym wagoniku, wywołuje mega emocje!

Na szczycie znajduje się cały kompleks turystyczny – są tu restauracje, bary, sklepiki, muzeum, stacje kolei linowych, ośrodek narciarski.

Wspaniale spędzony czas i niesamowita atrakcja dla nas wszystkich. Tym bardziej, że była przepiękna pogoda i znakomita widoczność, dzięki którym mogliśmy podziwiać obłędną panoramę Alp.

Po powrocie na dół, udaliśmy się do pobliskiego Garmisch-Partenkirchen, znanego nam wszystkim z Turnieju Czterech Skoczni ;) To duży ośrodek narciarski, ale też ładne miasteczko, idealne na popołudniowy spacer.

Charakterystyczne dla Bawarii są ścienne obrazy, tzw. Luftmalerei. Przedstawiają one wydarzenia historyczne, sceny z Pisma Świętego, bohaterów z bajek i legend. Są przepiękne!

W Garmisch-Partenkirchen jest wiele sympatycznych knajpek, sporo sklepów związanych ze sportami górskimi, z regionalnymi pamiątkami. Ale nam najbardziej podobała się typowa bawarska architektura.

Popołudnie spędziliśmy w pałacu Linderhof. To jeden z trzech zamków należących do króla Ludwika II, a przy tym jedyny, w którym mieszkał on przez dłuższy czas. Pałac zwiedza się z przewodnikiem – 8,5 EUR/os., dzieci za darmo.  Niestety nie można robić zdjęć we wnętrzach pałacu. Szkoda, bo są one oszałamiająco piękne. Bogato zdobione, ociekające złotem, wyglądają dokładnie tak, jak wyobrażamy sobie królewski pałac ;)

Poza pałacem i pięknym parkiem Linderhof ma jeszcze jedną atrakcję – sztuczną grotę z jeziorkiem, po którym lubił pływać sam król, wśród dźwięków muzyki Wagnera. Na jego życzenie zamontowano system oświetlenia (na tamte czasy bardzo nowoczesny), pozwalający zmieniać dominujące barwy we wnętrzu groty.

20150707T152434_MG_3940

Ze względu na straszny upał i nasze zmęczenie, nie zwiedzaliśmy reszty parku – obfitującego w piękne pawilony. Spacerem wróciliśmy do pałacu i stamtąd na parking.

Wracając do Lermoos, zatrzymaliśmy się się chwilę nad pięknym alpejskim jeziorem Plansee – na zamoczenie zmęczonych stóp z chłodnej wodzie :)

A wieczór spędziliśmy, jak zwykle, relaksując się w naszym miejscowym basenie :)

CDN

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.