Mauritius – ferie z przypadku
Plan był zupełnie inny. Mieliśmy po 20 latach wrócić do Meksyku, żeby pokazać go Amelii. Niestety wycieczkę nam odwołano ze względu na zamknięcie granic z Meksykiem (w planie była jeszcze Gwatemala i Belize). Toteż na szybko, w ostatniej chwili, zarezerwowaliśmy wyjazd na Mauritius. Żeby mieć ferie w ciepłościach, które uwielbiamy.
Mauritius pojawił nam się więc z przypadku. Ale czy żałujemy? Nie! Było wspaniale.
Mauritius to państwo wyspiarskie leżące około 2000 km od wschodnich wybrzeży Afryki, 900 km od Madagaskaru. Należy do Archipelagu Maskarenów, na który składają się: Mauritius, Reunion, Rodrigues oraz wiele malutkich wysepek.
Mauritius został odkryty przez Portugalczyków w 1513 roku. W 1598 roku na wyspę przybyli Holendrzy, którzy mocno wyeksploatowali jej zasoby naturalne i przyczynili się do wyginięcia najsłynniejszego mieszkańca – ptaka dodo. W 1715 roku Mauritius przejmują Francuzi, a sto lat później przechodzi on w ręce Anglików. W 1968 roku wyspa odzyskuje niepodległość pozostając jednak pod pieczą królowej brytyjskiej, zaś w 1992 roku oficjalnie uniezależnia się jako państwo.
Mauritius jest jednym z nielicznych krajów afrykańskich, które mają stabilny system polityczny, są demokratyczne i przestrzegają praw człowieka. Ma on też jeden z najwyższych w Afryce dochodów na obywatela oraz najniższy odsetek czynów karalnych na całym kontynencie afrykańskim.


Spędziliśmy na Mauritiusie nieco ponad tydzień. Lecieliśmy z Warszawy do Paryża, a stamtąd na wyspę. Mieszkaliśmy w hotelu Intercontinental niedaleko stolicy Port Louis. Hotel położony był nad samą wodą, na rozległym terenie. Codziennie rozpieszczani byliśmy pysznymi daniami kuchni z całego świata. Mogliśmy relaksować się w dwóch basenach i na plaży, mogliśmy korzystać ze spa i licznych hotelowych rozrywek i atrakcji. Bardzo przyjemne miejsce.

















Zwiedziliśmy sporą część wyspy – byliśmy i na północy i na południu. Choć Mauritius nie jest wielki (około 80km x 60km), to ma sporo do zaoferowania i nie sposób się na nim nudzić.
Obejrzeliśmy trzy zabytkowe domy kolonialne:






Byliśmy w magicznym ogrodzie Pamplemousses:









Lecieliśmy helikopterem nad jedynym na świecie podwodnym wodospadem:

Spacerowaliśmy po stolicy wyspy Port Louis:
