Jeden dzień z naszej rumuńskiej majówki spędziliśmy na wycieczce do Transylwanii. Wykupiliśmy zorganizowany anglojęzyczny trip w Bukaresztu (na stronie getyourguide) i z kilkoma innymi turystami pognaliśmy zwiedzać legendarną krainę Hrabiego Drakuli.

Transylwania to kraina historyczna położona w centralnej Rumunii, na Wyżynie Siedmiogradzkiej. Jest regionem górzystym, z pasmem Alp Transylwańskich (Karpat Południowych), gdzie znajdują się najwyższe wzniesienia – ponad 2500 m n.p.m..

Naszym pierwszym przystankiem był Pałac Peles. Powstał jako letnia rezydencja królów Rumunii, a obecnie jest to muzeum. Już pierwsze zabudowania stanowiące zaplecze pałacu robiły wrażenie…

A sam pałac – gdy dotarliśmy do niego po krótkim spacerze – okazał się być przepiękny! Wzniesiony pod koniec XIX wieku na rozkaz króla Rumunii Karola I, w swoich czasach był bardzo nowoczesnym miejscem – zainstalowano w nim elektryczność, windę, centralne ogrzewanie i mieściła się w nim pierwsza w kraju sala kinowa.

Jednak tym co kompletnie zapiera dech w piersiach są jego wnętrza – pełne przepychu, wyłożone bogato rzeźbionym drewnem sale, z kunsztownymi meblami, dziełami sztuki, wspaniałymi żyrandolami ze szła z Murano, witrażami w oknach, mnóstwem bibelotów i innych ozdób… Coś przepięknego!