Plan podróży do Budapesztu pojawił się spontanicznie. Postanowiliśmy nadłożyć drogi, przedłużyć urlop o kilka dni i zamiast udać się od razu do Lipska, który był w planie – pojechaliśmy na Węgry. W stolicy Węgier nie byliśmy od wielu lat, a Amelia nigdy. Pamiętaliśmy to miasto, jako ciekawe i imponujące, z wieloma monumentalnymi budynkami, pięknymi widokami na Dunaj, wspaniałymi zabytkami. I nic się nie zmieniło. Budapeszt nadal taki jest, a nawet przez lata wypiękniał jeszcze bardziej.

W Budapeszcie spędziliśmy 3 dni. Mieszkaliśmy w hotelu Ensana Thermal Margitsziget Health Spa leżącym na Wyspie Małgorzaty na Dunaju. Przyjemny, choć spory, ale ze świetną strefą termalną.

Pierwszego dnia udaliśmy się na Wzgórze Zamkowe w dzielnicy Buda. Całe Wzgórze wpisane jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Są tam malownicze uliczki z niskimi kamieniczkami, są kościoły, pałace i imponujący rozmiarami Zamek Królewski.

Wzgórze Zamkowe to także wspaniały punkt widokowy – rozpościera się z niego panorama całego miasta.

Ale najbardziej znanym zabytkiem Wzgórza jest Baszta Rybacka – to XIX-wieczny zespół baszt, powstałych w miejscu dawnych murów zamkowych. Bardzo malownicze miejsce i bardzo chętnie obfotografowywane przez tysiące turystów. Na szczęście w czasach pandemii w mieście było bardzo mało przyjezdnych i wszędzie mogliśmy robić zdjęcia bez tłumów w tle.

Idealnym miejscem na kawę są kawiarnie w Baszcie Rybackiej. To czysta przyjemność siedzieć przy stoliku z taaaakim widokiem.

Tuż obok Baszty Rybackiej stoi kościół św. Macieja z XIII wieku – to miejsce koronacji węgierskich władców. Niestety, nie udało nam się zajrzeć do środka, bo był zamknięty dla zwiedzających.

Trafiliśmy za to na uroczystą zmianę warty:

Obecnie w Zamku mieszczą się dwa muzea – Muzeum Historii Budapesztu oraz Węgierska Galeria Narodowa.

Podczas spaceru zauważyliśmy w jednej z bram ciekawe wejście – długi tunel z drewnianą konstrukcją. Weszliśmy do środka i znaleźliśmy wystawę Az első bástya – powstała ona w miejscu wykopalisk archeologicznych ukazujących pierwsze miejskie fortyfikacje. Miejsce ciekawe, choć nie obowiązkowe. Bardzo podobały nam się kwietne łąki, zasiane na nieużytkach – nie tylko tam, ale w wielu miejscach w mieście. Węgierskie pszczoły muszą być szczęśliwe :)

Stamtąd przejechaliśmy do dzielnicy Peszt pod Parlament. To jeden z najwspanialszych budynków neogotyckich w Europie. Jego budowa trwała od 1885 do 1904, zaangażowanych w nią było ponad 1000 osób, a rozmiary budynku przyprawiają o zawrót głowy – jego powierzchnia użytkowa wynosi 17 000 m2 i ma 691 pomieszczeń!

Budynek Parlamentu stoi na placu Kossuth Lajos. Znajduje się tu pomnik Lajosa Kossutha (węgierskiego bohatera narodowego) oraz kilka tablic upamiętniających wydarzenia i postacie historyczne.

Znajdziecie tu także In memoriam 1956. October 25th. To wystawa i miejsce upamiętniające „krwawy czwartek” – w dniu 25 października 1956 na placu przed parlamentem wojsko otworzyło ogień do pokojowo demonstrujących obywateli. W czasie powstania przeciwko komunistycznej władzy, które trwało od 23 października do 10 listopada zginęły tysiące Węgrów.

Na bulwarze nad Dunajem, zobaczyć można ciekawy pomnik węgierskiego poety Józefa Atilli:

Ale bardziej znanym i przejmującym jest pomnik Holokaustu – Buty na brzegu Dunaju, upamiętniający zagładę Żydów. Stoi tu 60 par butów – męskich, damskich, dziecięcych – osoby, które czekały na rozstrzelanie zdejmowały swoje buty, a ich ciała wpadały do Dunaju. Ten wstrząsający obraz widzimy w wyobraźni patrząc na stojące na brzegu rzeki buty…

Piękny Most Łańcuchowy nad Dunajem:

Kolejny pomnik – tym razem Ignaca Roskovicsa, słynnego węgierskiego artysty-grafika:

I kolejny – czy wspominałam już, że uwielbiamy miejską rzeźbę? To Mała Księżniczka:

Na naddunajskiej promenadzie zjedliśmy obiad w jednej z wielu knajpek, ale nie było to nic wartego polecenia. Zamiast tego polecimy wam wspaniałe miejsce na kawę – New York Cafe. Dwukrotnie wybierana ona została najpiękniejszą kawiarnią na świecie! My zjedliśmy tu najlepsze tiramisu ever, bo ciast, których chcieliśmy spróbować już nie było – widać z tego, jak jest popularna i że lepiej przychodzić tu na kawę poranną niż popołudniową. Kawiarnia została otwarta w 1894, a obecnie jest częścią eleganckiego 4* hotelu Anantara New York Palace Budapest Hotel. Cudowne miejsce, cudowny klimat!

A tak wygląda Budapeszt nocą – prawda, że magicznie?

To nie koniec budapesztańskich atrakcji, ale resztę opiszę wam kolejnym razem. Stay tuned!

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *