Tegoroczny długi weekend majowy spędziliśmy w Dolinie Mozeli w Niemczech. Na tygodniowy pobyt wybraliśmy ośrodek sieci Landal – Mont Royal w Krov. Do dyspozycji mieliśmy w pełni wyposażony domek, w sam raz dla większej rodziny (tym razem nie byliśmy sami ;)), położony na wzgórzu z przepięknym widokiem na rzekę. Polecamy to miejsce, było pięknie!

Pogoda nas nie rozpieszczała. Przez pierwsze dwa dni padało, ale wykorzystywaliśmy chwile pomiędzy deszczami i zwiedzaliśmy okolicę oraz korzystaliśmy z atrakcji ośrodka.

Jednym z odwiedzonych przez nas miejsc był wiszący most Geierlay w
Mörsdorf. W centrum miejscowości znajduje się parking i centrum informacji turystycznej. Stamtąd wyrusza się na 20-30-minutową przechadzkę do mostu.   

Most Geierlay jest drugim najdłuższym mostem wiszącym w Niemczech
(dłuższy wybudowano w 2017 roku w górach Harz). Ma długość 360 m i wznosi się nad doliną na wysokości 100 metrów.

Sam spacer do mostu wiedzie przez kawałek miasteczka i pola uprawne, nie obfituje w piękne widoki, ale sam most robi już wrażenie. Gdy nie widzieliście nigdy takiej konstrukcji, to warto się tam wybrać. My jednak nadal mamy w pamięci most Highline179 w Austrii i jego niesamowite położenie, więc Geierlay nie był dla nas już takim przeżyciem. Jego minusem jest to, że dość mocno się kołysał – dla mnie nie było to komfortowe :(

Kolejnym miejscem przez nas odwiedzonym było śliczna i maleńka wioska Beilstein nad Mozelą. Nazywana jest Sleeping Beauty of the Moselle. Położona u stóp ruin średniowiecznego zamczyska, pomiędzy wzgórzami porośniętymi winoroślami i rzeką, uznawana jest za najbardziej romantyczne i najpiękniejsze miejsce w tym regionie. Musimy się zgodzić z tymi opiniami – jest tam naprawdę magicznie!

My przespacerowaliśmy się wąziutkimi uliczkami, pozaglądaliśmy w zaułki, napiliśmy się miejscowego wina i zjedliśmy smaczny obiad w jednej z licznych restauracji.

Beistein jest przeuroczy! A jego zachowany do dziś średniowieczny układ urbanistyczny z pozostałościami murów miejskich z 1310 roku jest zachwycający.

Niedaleko nas leżało kolejne zabytkowe miasteczko Zell nad Mozelą. Zostało ono założone przez Rzymian około 70 roku ne., a prawa miejskie uzyskało w 1222 . Słynie z pysznego wina Schwarze Katz – Czarny Kot. A wizerunek tego kota spotkać można w całym mieście. Związane jest to z miejscową legendą – w 1863 roku handlarze winem nie potrafili wybrać pomiędzy trzema beczkami miejscowego wina przeznaczonego na sprzedaż. Pojawił się czarny kot, który wskoczył na jedną z beczek i wskazał ją handlarzom. Sprzedaż tego wina okazał się olbrzymim sukcesem. I odtąd czarny kot stał się symbolem tego winiarskiego sukcesu i opiekunem miasta Zell.

W kolejnych postach pokażemy wam kolejne zjawiskowe miejsca nad Mozelą, zaglądajcie do nas :)

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *