Toskania uchodzi za najpiękniejszy region w i tak pięknych Włoszech. Ilość miejsc wywołujących zachwyt jest tu przeogromna. Cudne ufortyfikowane miasteczka usytuowane na wzgórzach, cenne dzieła sztuki w muzeach i prowincjonalnych kościołach, pyszne wino i znakomita lokalna kuchnia, no i widoki zapierające dech w piersiach. To Toskania w pigułce.

A za najpiękniejszą część Toskanii uważana jest dolina Val d’Orcia. To właśnie jej pejzaże wyryły nam się w świadomość jako toskańska klasyka. Łagodnie falujące wzgórza z zielonym zbożem wiosną, a żółtymi dojrzałymi łanami późnym latem, szpikulce cyprysów wskazujące w szpalerach niebo, kryte dachówkami kilkusetletnie domy i zabytkowe miasteczka, do których prowadzą kręte drogi…

Val d’Orcia ze względu na niezwykłe walory kulturowe i przyrodnicze została wpisana na listę dziedzictwa UNESCO i co roku odwiedzana jest przez tysiące turystów z całego świata.

Dolina rozciąga się od Sieny aż po wygasły wulkan Monte Amiata. Jadąc przez nią cały czas ma się ochotę przystawać i robić zdjęcia. Krajobrazy są przepiękne! Nie dziwi to, że występują na wielu dziełach malarskich już od czasów renesansu, ani to, że obecnie inspirują filmowców – Val d’Orcia „zagrała” w wielu filmowych produkcjach np.. Gladiator, Angielski Pacjent, 8 i 1/2, Ukryte pragnienia.

Nie wszyscy kojarzą Toskanię z regionem aktywnym sejsmicznie, a takim właśnie jest. Skutkiem tej aktywności są gorące źródła. Niektóre z nich są naturalnie niezagospodarowane, inne z pełną infrastrukturą tworzą popularne termy. I my postanowiliśmy skorzystać z bliskości ciepłych wód i udaliśmy się do Bagni San Filippo. Wstęp na kąpielisko był bezpłatny, jednak mieliśmy spory problem z zaparkowaniem samochodu – miejsc jest niewiele, a chętnych mnóstwo.

Na ścieżce prowadzącej do naturalnych basenów termalnych stał strażnik i liczył wchodzące osoby – byliśmy tam w czasie pandemii, toteż nie wiem, czy tak będzie zawsze, czy to tylko obostrzenia covidowe. Na miejscu byliśmy około 9:00, a wracaliśmy do auta po 12:00 i kolejka do wejścia na teren kąpieliska była gigantyczna. Miejcie to na uwadze w pełni sezonu.

Gorąca woda ścieka ze skałek, u których podnóża tworzą się małe baseny. To w nich przesiadują amatorzy ciepłych kąpieli. Rzeczy zostawia się po prostu gdzieś pod drzewem i wskakuje do wody.

Woda w miejscu wypływu ma temperaturę około 50 stopni Celsjusza i posiada właściwości leczące choroby dermatologiczne i układu oddechowego. W niektórych basenach jest gorąca, w innych chłodniejsza – trzeba znaleźć sobie optymalne miejsce do moczenia ;)

Najbardziej spektakularna jest skała Fosso Bianco – po polsku Biały Wieloryb. Pokryta białym wapiennym nalotem wygląda niezwykle malowniczo na tle gęstego lasu.

W kąpielisku spędziliśmy parę godzin. Było to niezwykle przyjemne doświadczenie. Odpoczęliśmy, zrelaksowaliśmy się, wymoczyliśmy w ciepłej wodzie. Jeszcze gdyby ludzi było mniej, to byłaby to istna bajka…

Niedaleko Bagno San Filippo leży niezwykłe miasteczko Bagno Vignoni. Większość z toskańskich miejscowości ma plac w centralnej części zabudowy miejskiej, ale nie Bagno Vignoni. Tutaj w miejscu głównego placu znajduje się basen z wodą termalną! W czasach starożytnych źródła te odwiedzane były i przez Etrusków i przez Rzymian. Natomiast w średniowieczu bliskość drogi Via Francigena uczęszczanej przez licznych pielgrzymów przyczyniła się do popularności term i utworzenia tam słynnego uzdrowiska. Obecnie w basenie nie można się kąpać, a jedynie przechadzać jego brzegiem. W miasteczku jednak funkcjonuje kilka hoteli, które oferują gorące kąpiele. U podnóża góry, na której usytuowane jest Bagno Vignoni znajdują się niewielkie sadzawki, w których można za darmo zażyć kąpieli w ciepłych wodach – my z nich nie korzystaliśmy, jedynie widzieliśmy je z góry.

Wielki basen ma wymiary 49 m na 29 m, a woda w nim znajdująca się temperaturę około 50 stopni.

Gdy odwiedzaliśmy miasteczko naszą uwagę przykuły srebrne rzeźby – jedna stojąca na rondzie przy głównym parkingu, a druga w basenie. Ta w wodzie nosiła nazwę Iceberg. Okazało się, że spotkamy je jeszcze parokrotnie na naszych toskańskich szlakach – ale o tym za chwilę.

Bagno Vignoni to malutka osada z długą historią. Jej świadectwem są ruiny średniowiecznych młynów zasilanych wodą ze źródeł:

Bagno Vignoni to jedno z tych uroczych i niezwykłych miejsc w Toskanii, które koniecznie trzeba zobaczyć.

Mało znane i chyba mało odwiedzane miasteczko Buonconvento leży przy trasie biegnącej przez całą Val d’Orcia. To co od razu rzuca się w oczy, to wysokie kamienne mury niepozwalające obejrzeć miejscowości. Bardzo nas kusiło, aby zobaczyć co się za nimi kryje i podczas jednego z kilku przejazdów obok Buonconvento, zdecydowaliśmy wypić tam kawę.

Miasteczko jest maleńkie, to zaledwie parę uliczek, z kościołem i ratuszem. Ale urokliwe. Ma też bardzo długą historię, bo pierwsze wzmianki o nim pojawiają się w XII wieku. Centrum miasta stanowi ulica Via Soccini – przy niej znajduje się parę restauracji i sklepików oraz wspomniane wyżej kościół i ratusz.

Pomiędzy miejscowością Torrenieri, a San Quirico d’Orcia na wzgórzu widać malownicze kępy cyprysów. Pomiędzy cyprysami coś mocno odbijało słońce, świeciło z daleka. Jednak nie mogliśmy sprawdzić, co to jest, ponieważ parking w tamtym miejscu był zawsze zamknięty i nie było gdzie się zatrzymać. Jednak za którymś razem trafiliśmy na jego otwarcie, zaparkowaliśmy i niezwłocznie udaliśmy się sprawdzić, co tak szalenie błyszczy na wzgórzu. Okazało się, że to kolejna srebrna rzeźba w podobnym stylu – ta nazywała się Ionic Column. Otoczona zasadzonymi w okrąg cyprysami wyglądała niesamowicie. Wspaniałe połączenie sztuki i natury.

San Quirico d’Orcia to kolejna urocza mieścinka leżąca w dolinie Val d’Orcia. Parę kościołów, parę uliczek, malowniczy ogród miejski i to wszystko. Niewiele, ale jak pięknie. To miasto z bardzo długą historią sięgającą czasów etruskich, które na każdym kroku daje temu wyraz w postaci starych murów obronnych, wiekowych domów, czy kościołów. Ciekawym miejscem są ogrody bukszpanowe Horti Leonini założone w XVI wieku. Tuż obok nich zobaczyć można ogród różany.

I tutaj także spotkaliśmy srebrne rzeźby ustawione w przestrzeni miejskiej. Ale tu wreszcie znaleźliśmy o nich jakieś informacje. Okazało się że to prace albańskiego współczesnego artysty Helidona Xhixha, który tworzy rzeźby ze stali nierdzewnej. A w Val d’Orcia zaprezentowanych zostało 12 z nich, podczas wystawy Reflexes.

San Quirico d’Orcia to maleńka mieścinka, ale niezwykle urocza. To taka kwintesencja toskańskości – niesamowite pejzaże, zabytkowa zabudowa, kawiarnie, restauracje, sklepiki z miejscowymi wyrobami i pysznym winem…

I na koniec kolejne widoczki z drogi:

Val d’Orcia jest jednym z tych miejsc, których się nie zapomina, które zachwycają, które poruszają w nas tę wrażliwą na piękno strunę, które mają w sobie poezję… To po prostu trzeba zobaczyć.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Tadeusz pisze:

Piękne zdjęcia:) Marzą mi się Włochy. Kiedyś się wybiorę tym bardziej, że lotów z Gdańska nie brakuje;)
Ps Pozdrawiam sąsiadów z okolic Gdańska :)

Patrycja Kumiszcza pisze:

Dziękuję bardzo, pozdrawiam!