Cartagena de Indias – dawna brama do Europy
Cartagena de Indias leży nad Morzem Karaibskim, na północy Kolumbii. To obecnie piąte co do wielkości miasto w kraju z przeszło milionem mieszkańców. Zostało założone w 1532 roku przez hiszpańskiego konkwistadora Pedra de Heredię. Cartagena była najważniejszym portem ówczesnych czasów, z którego transportowano do Europy skradzione na kontynencie południowoamerykańskim złoto, srebrno i inne skarby.
Cartagena ma opinię jednego z najpiękniejszych kolonialnych miast Ameryki Łacińskiej i my się z tym zgadzamy w 100%. Jest kolorowa, wibrująca, roztańczona, ze wspaniale zachowaną zabytkową zabudową. Jej stare miasto zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO – jak najbardziej zasłużenie. Zresztą zobaczcie sami, jak piękne to miasto.
Jednym z najważniejszych zabytków jest fort Castillo San Felipe de Barajas. To największa forteca zbudowana przez Hiszpanów na kontynencie amerykańskim. Powstała w latach 1639-1657 dla ochrony przed najazdami piratów i hiszpańskich wrogów.









Klasztor Santa Cruz de la Popa zbudowany w 1607 roku na 150-metrowym wzgórzu górującym nad miastem. W jego kaplicy znajduje się obraz Matki Boskiej z Dzieciątkiem, patronki Cartageny.










Widoki z klasztornego wzgórza:


Ciudad Vieja czyli Stare Miasto w Cartagenie jest wspaniale odrestaurowane. Kolorowe kamieniczki toną w kwiatach, roześmiane palenqueras (potomkinie afrykańskich niewolników w trójkolorowych sukniach) zachęcają turystów do wspólnych fotografii, chłopcy sprzedają świeże owoce z załadowanych do pełna wózków, wszędzie spacerują turyści, z kawiarenek pachnie zachęcająco słynna kolumbijska kawa…



















Torre del Reloj – wieża zegarowa umiejscowiona na głównej bramie miejskiej prowadzącej do historycznego centrum miasta. Tuż za nią znajduje się plac Plaza de los Coches – kiedyś tutaj odbywał się targ niewolników.







Kolonialne domy ukrywają swe wnętrza za wielkimi bramami. A bramy ozdobione są fikuśnymi kołatkami. Kiedyś kołatki oznaczały status społeczny i zawód właściciela domu – np. te z motywami morskimi wskazywały na osoby żyjące z pracy na morzu, jaszczurki – były symbolem szlachty, lwy – wojskowych, urzędników królewskich lub innych wpływowych osób.






Stare miasto to piękne place, wąskie uliczki, zabytkowe kościoły; mnóstwo tu sklepików, butików, kawiarni, barów, restauracji, a wszystko to skąpane jest w kwiatach. Cartagena ma niezwykły urok i atmosferę, to miasto pełne magii. Chętnie błądziliśmy po urzekających zakątkach starego miasta…









W 2025 roku w Cartagenie zakazano przejażdżek turystycznych dorożkami ciągniętymi przez konie i w ich miejsce pojawiły się elektryczne samochody z lat 50-tych. Wspaniała prozwierzęca inicjatywa!




Plaza de la Aduana – największy plac w mieście:


Na Plaza de San Pedro Claver zobaczyć można serię metalowych rzeźb autorstwa Edgarda Carmony – miejscowego artysty. Rzeźby przedstawiają osoby wykonujące popularne zawody np. krawcowa, fryzjer lub osoby oddające się zwykłym zajęciom.







Rzeźba przedstawiająca Pedra Clavera z niewolnikiem – Pedro był obrońcą i apostołem niewolników sprowadzanych z Afryki do Cartageny. Pomagał im, karmił i udzielał sakramentów.

Sanktuarium San Pedro Claver i jego okolice to miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić podczas spacerów po mieście. Samo sanktuarium to ładny kościół i muzeum, a otaczające go uliczki i placyki są niezwykle urokliwe.






Zabytkowa Cartagena otoczona jest 8-kilometrowym murem. W niektórych miejscach jest możliwość wejścia na niego i odbycia nietypowego spaceru:





Księgarnio-kawiarnia Abaco – kolejne klimatyczne miejsce:



Archikatedra św. Katarzyny Aleksandryjskiej zbudowana w XVI wieku to perła kolonialnego baroku:


Polski akcent w mieście:

Jestem ogromną wielbicielką twórczości noblisty Gabriela Garcii Marqueza. A Cartagena to miasto, w którym spędził część swojego życia prywatnego i zawodowego. Niestety w mieście mało jest śladów po jego pobycie. Znaleźliśmy tylko dom, który zbudował w latach 90-tych. Ale sama Cartagena pojawia się w kilku jego dziełach np. „Miłość w czasach zarazy” czy „O miłości i innych demonach”.

W Cartagenie spędzaliśmy wieczór sylwestrowy. Pojechaliśmy do centrum, aby tam powitać Nowy Rok. Cartagena była pięknie oświetlona, wszędzie świątecznie udekorowana, miała niesamowity klimat. Na ulicach rozłożono stoliki i krzesła i mieszkańcy miasta urządzali sobie spotkania sylwestrowe pod gołym niebem.





















Ale Cartagena to nie tylko zabytki, to także spory nadmorski kurort, w którym można wypoczywać i korzystać z uroków Morza Karaibskiego. Playa de Bocagrande to miejska plaża, która ma około 3 km długości, wzdłuż niej stoją wysokie hotele i apartamentowce.





Pomiędzy Playa de Bocagrande, gdzie znajdował się nasz hotel, a starym miastem poruszaliśmy się uberami. Te dzielnice Cartageny są bezpieczne, można bez obaw je zwiedzać i spędzać w nich czas, nawet wieczorami.
Cartagena de Indias to przepiękne kolonialne miasto ze znakomicie zachowanymi zabytkami, otoczone ogromnymi murami, strzeżone przez wielką fortecę. Ma niezwykłą atmosferę – trochę magiczną, trochę romantyczną, trochę szaloną – karaibską. Nie dziwi to, że podobno jest najczęściej odwiedzanym miastem w Kolumbii, bo jest tego naprawdę warta.
Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.