Hanoi – krótko w stolicy
Hanoi to stolica Wietnamu i jego drugie co do wielkości miasto, liczące blisko 4 miliony mieszkańców. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na jego zwiedzanie, ale zobaczyliśmy najważniejsze miejsca.
Nasz hotel mieścił się w starej dzielnicy Hanoi – Old Quarter, skąd mieliśmy blisko do wielu atrakcji, a samo spacerowanie wąskimi, zatłoczonymi uliczkami było ciekawe i ekscytujące.
Bardzo blisko naszego hotelu mieściła się kultowa atrakcja miasta – Hanoi Street Train – tory kolejowe otoczone kawiarenkami – gdzie można było zasiąść, sączyć drinka lub popijać kawę i czekać na pociąg… Nie dowiedzieliśmy się, kiedy pociągi tamtędy przejeżdżają – każdy mówił co innego, ale co do jednego miejscowi byli zgodni – nie istnieje żaden rozkład jazdy. Byliśmy tam w dwa wieczory – raz mieliśmy szczęście i pociąg przejechał między kamieniczkami; drugi raz – nie pojawił się. Ale miejsce jest malownicze, atmosfera świetna, można było posiedzieć z godzinkę i wypić drinka w oczekiwaniu na główną atrakcję – pociąg towarowy przeciskający się pomiędzy turystami, knajpkami, stolikami barowymi :)











Co jeszcze udało nam się zobaczyć w Hanoi?
Świątynia Literatury – to kompleks budynków świątynnych z XI wieku, gdzie mieściła się uczelnia kształcąca miejskich urzędników. Zadedykowana Konfucjuszowi, składająca się z pięciu części – osobnych dziedzińców. Są tu sadzawki, świątynie, ogrody, pawilony. Bardzo klimatyczne miejsce.













Mauzoleum Ho Chi Minha – jak nietrudno się domyślić – spoczywa tu wietnamski przywódca – Ho Chi Minh. Mauzoleum zbudowano w latach 1973-1975. Można je odwiedzić i spojrzeć na zabalsamowane ciało polityka umieszczone w szklanej trumnie, jednak wiąże się to kilkoma restrykcjami – trzeba przejść kontrolę, być stosownie ubranym, należy zachować ciszę, nie wolno wnosić żadnego bagażu ani sprzętu fotograficznego ani używać telefonów.

Pałac Prezydencki zbudowany na początku XX wieku dla Ho Chi Minha. Jednak ten odmówił zamieszkania w nim i pałac służył tylko do przyjmowania oficjalnych wizyt. Przywódca zamieszkał nieopodal niego – najpierw z niewielkim domu, a potem w skromnym drewnianym bungalowie.





Pagoda Jednej Kolumny – znajduje się tuż obok pałacu i domów Ho Chi Mina. Maleńka pagoda z XI wieku, jak chatka na kurzej stopce, stoi w wodzie na jednej kolumnie. Według legendy cesarz Ly Thai Tong zobaczył we śnie boginię płodności, która podarowała mu syna. Władca długie lata czekał na potomka, a po tej wizji szybko doczekał się upragnionego dziecka. W podziękowaniu dla bogini zbudował pagodę na jednej kolumnie. To bardzo ładne miejsce z pięknym ogrodem. My byliśmy tam w okresie dojrzewania cytrusów – drzewa były malowniczo obsypane owocami. Tuż obok zobaczyć można niewielką świątynię, do której udają się bezdzietne pary, aby złożyć dary i pomodlić się o potomka.










Teatr lalek na wodzie – Thang Long Water Puppet Theatre – jedna z najbardziej znanych atrakcji w Hanoi. Historia tego rodzaju teatru ma przeszło 1000 lat i swój początek wywodzi z wietnamskiej wsi. Scena składa się z basenu wypełnionego wodą oraz scenografii imitującej świątynię buddyjską. Kukiełki poruszane są przez aktorów ukrytych za kurtyną za pomocą sznurków i drewnianych kijków. Spektaklowi towarzyszy muzyka na żywo. Bardzo nietypowa inscenizacja, którą zobaczyć można tylko w Wietnamie.


Vis a vis Teatru Lalek znajduje się jezioro Hoan Kiem. Niestety padał deszcz, gdy tam byliśmy, więc nie zajrzeliśmy do świątyni na wyspie, a podobno to ładne miejsce.



Stara dzielnica Hanoi jest niezwykle malownicza. Składa się wąskich uliczek ułożonych w szachownicę. Pełno tu postkolonialnych budynków mieszczących pensjonaty, hotele, sklepiki, kawiarnie, knajpki. Na ulicach panuje totalny chaos – skutery, riksze, samochody, autobusy – trąbią, wyprzedzają się, wciskają w każdy wolny przesmyk na drodze, a piesi usiłują nie zginąć pod ich kołami.








Nasz pobyt w Wietnamie przypadał na kilka dni poprzedzających Chiński Nowy Rok. Mieszkańcy Hanoi przygotowywali się do jego obchodów. Wszędzie wisiały czerwone ozdoby i stały ukwiecone drzewka. Było też wiele straganów, targowisk, gdzie można było zakupić dekoracje, a potem trzeba było je przetransportować na miejsce:


Trafiliśmy też na wieczorne targowisko z dekoracjami na Nowy Rok:







Hanoi nie jest miastem, które zachwyca, ale ma kilka naprawdę ładnych miejsc. Jego urok szczególnie ukazywał się wieczorami – gdy mrok ukrywał nieporządek na ulicach, a ładnie oświetlone budynki, drzewa, stragany zachęcały do spacerowania i fotografowania. Hanoi kojarzyć mi się już na zawsze będzie z chaosem na wąskich uliczkach otoczonych kolonialnymi, podniszczonymi budynkami, zapachem kawy dobiegającym z licznych kafejek, z kolorowymi zaułkami wieczorami rozświetlonymi lampionami…
Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.