Spreewald to kraina geograficzna leżąca około 100 km na południowy wschód od Berlina i 50 km od polskiej granicy. To część regionu Łużyce Dolne, a jego mieszkańcy to głównie Łużyczanie. Spreewald to unikatowy krajobraz doliny rzeki Szprewy i jej licznych rozgałęzień tworzących gęstą sieć wodnych szlaków o łącznej długości około 1000 km (natomiast tras udostępnionych dla turystów jest prawie 300 km). Jego walory doceniono w 1991 roku, kiedy ustanowiono w Spreewaldzie rezerwat biosfery UNESCO.

Jednym z największych miasteczek w regionie jest Lubbenau. To tam zatrzymaliśmy się, aby zapoznać się z atrakcjami Spreewaldu. Nocowaliśmy w zamku Lubbenau, w którym funkcjonuje hotel i restauracja – polecamy to miejsce, to dobra baza wypadowa na krótki pobyt.

Samo miasteczko nie jest wielkie, ma małą, ale przyjemną starówkę. Idealną na wieczorny spacer, na obiad czy kolację w przerwie pomiędzy pokonywaniem wodnych szlaków.

W samym centrum starego miasta, tuż obok zamku, znajduje się główna przystań łodzi płaskodennych. Łodzie takie, zwane kahn, sterowane są za pomocą długiej tyczki, którą sternik odpycha się od dna kanału. W wielu miejscach – na mniejszych i większych przystaniach oferowane są wycieczki łodziami. Mieliśmy mało czasu, więc skorzystaliśmy z takiej formy zwiedzania okolicy. Na pewno przyjemniejszym sposobem jest wypożyczenie kajaka i swobodne pokonywanie wodnych szlaków, ale na to potrzeba więcej czasu.

Zdecydowaliśmy się na 2-godzinną wycieczkę łodzią, podczas której dopłynęliśmy do miejscowości Lehde. Po drodze oglądaliśmy sielski krajobraz Spreewaldu: urokliwe drewniane domki, zadbane, ukwiecone ogrody, dzikie lasy, pola uprawne (bo to region rolniczy), pasące się na łąkach krowy, malownicze stogi siana…

Do wielu miejsc w Spreewaldzie można dostać się tylko drogą wodną. Istnieje też zakaz poruszania się łodziami motorowymi. To sprawia, że kraina ta jest sielska, spokojna i autentycznie potrafi zrelaksować i wyciszyć.

Spreewald to niemiecka stolica ogórków! Produkowane są tu rozmaite kiszonki i marynaty z ogórków np. z musztardą, miodem czy chrzanem. Ale spotkać można także nalewki i piwo ogórkowe – dla odważnych ;) Poza tym uprawia się tu chrzan, len, szparagi, ziemniaki i inne warzywa i owoce. A wszystko to ma swoje odbicie na straganach i w menu restauracyjnych.

W Spreewaldzie poczta do mieszkańców dostarczana jest specjalną łodzią. Ta tradycja trwa od prawie 130 lat ze względu na brak dostępu drogowego do wielu gospodarstw. Przy wielu domach, tuż nad wodą, zauważyć można urocze skrzynki pocztowe w kształcie mini domków.

Drugiego dnia podjechaliśmy do przystani wodnej w Leipe i stamtąd wyruszyliśmy na kolejną przejażdżkę „pychówką” po tamtejszych kanałach.

Leipe jest o wiele spokojniejsze od Lubbenau. Kanały są węższe, mniej jest łodzi z turystami, większość z nich porusza się indywidualnie kajakami. Wieś liczy obecnie około 130 mieszkańców. Jest bardzo spokojna i idylliczna. Do 1936 roku nie prowadziła do niej żadna utwardzona droga, a mieszkańcy poruszali się tylko łodziami.

Spreewald mnie zachwycił. To bardzo spokojny, sielski wręcz region, gdzie wspaniale można odpocząć. Nawet w sierpniu, w szczycie sezonu, nie było tylu turystów, aby to było męczące. Spływy łodziami po spokojnych wodach Szprewy (i jej kanałów) to czas na autentyczną ucieczkę od miejskiego zgiełku – słychać tylko chlupot wody i śpiew ptaków. Bujna zieleń wycisza zmysły, urokliwe domki, drewniane mostki wyglądają jak przeniesione z przeszłości. Miałam wrażenie, że czas tu zwalnia… Piękna kraina! Bardzo chciałabym tam wrócić, tym razem na trochę dłużej…

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *