Jak już wspominałam – wszystkie hotele rezerwowaliśmy poprzez portal booking.com. Wybieraliśmy głównie hotele znanych sieciówek np. Best Western, Sleep Inn, EconoLodge, Howard Johnson. Wszystkie hotele miały porządny 3* standard. Były czyste, zadbane, obsługa miła i uczynna. Nie mieliśmy najmniejszych problemów. Ceny noclegów oscylowały ok. 60 $ za pokój za noc (poza NYC, gdzie za nocleg płaci się standardowo ponad 100$).  Dziecka w większości hoteli nie liczą, pod warunkiem, że śpi na obecnych łóżkach. A że w Stanach hotelowe łóżka są gigantyczne, wybieraliśmy takie pokoje, które posiadały dwa podwójne łóżka – i wysypialiśmy się rewelacyjnie.

W hotelach oferowane jest śniadanie –  z reguły było to pieczywo, jakieś ciastka francuskie, dżemy, masło orzechowe i zwykłe, czasem jogurty, czasem gofry i pancakesy, czasem jajecznica (z proszku). Zdarzały się owoce w postaci bananów i jabłek. Do tego soki i kawa (wstyd mi, że muszę nazywać to kawą ;)). Można było to zjeść, ale większość oferowanych produktów była po prostu niesmaczna. W pewnym momencie zrezygnowaliśmy ze śniadań hotelowych i jadaliśmy w tzw. dinersach – ale o tym kiedy indziej.

W każdym pokoju hotelowym znajdowała się lodówka, mikrofalówka, ekspres do kawy (równie pysznej jak na śniadaniu), telewizor, klimatyzator. Poza tym zawsze było żelazko i deska do prasowania. Bardzo wygodne jest to, że w większości hoteli znajduje się pralnia – za 2 $ włącza się pralkę, za kolejne 2$ suszarkę i w ciągu dwóch wieczornych godzin ma się czyste ubrania. Korzystaliśmy z tego udogodnienia co kilka dni. Mokre po wizycie na basenie czy w oceanie stroje kąpielowe i ręczniki także suszyliśmy w suszarkach – ponieważ w hotelach nie ma balkonów i miejsc, aby wysuszyć ubrania.

Kilka słów na temat łóżek – nigdy nie spotkaliśmy się z tak wygodnymi hotelowymi materacami. Spało się mega wygodnie – w każdym (poza jednym) z „zaliczonych” przez nas hoteli.

Bardzo wygodne jest również to, że nie trzeba de facto robić rezerwacji hoteli w miejscach „transferowych” – przy każdym zjeździe z autostrady, czyli co kilkadziesiąt kilometrów, znajduje się kilka hoteli i restauracji. Nie ma problemu ze zjechaniem z autostrady, wybraniem jednego z kilku (a czasem kilkunastu) sieciowych hoteli i zatrzymaniem się na noc. Przy zjazdach tworzone są takie małe centra gastronomiczno-hotelarskie. Jadąc przez kraj mija się tego dziesiątki, setki. Jest w czym wybierać.

Czasem parkowało się bezpośrednio przed drzwiami pokoju – na zdjęciu nasz samochód parkujący w hotelu Best Western – motyw znany z wielu filmów ;)

Poprzedni wpis: Widok na Manhattan
Ciąg dalszy: Dolny Manhattan

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Avatar Enka pisze:

A ja zadam może głupie pytanie,ale zastanawia mnie…jakiego rodzaju są ekspresy do kawy w pokojach hotelowych? Czy mam mieć swoją kawę,filtry etc., czy może są tam jakieś gotowe kapsułki na wyposażeniu pokoju?
Pewnie wolałabym swoją, dobrą kawę (jestem ogromnym kawoszem) do tradycyjnego parzenia przelewowego,ale właśnie…nie mam pojecia jak to jest z tymi hotelowym ekspresami w usa🤔

admin admin pisze:

Są ekspresy przelewowe i są zawsze jakieś gotowe filtry z kawą – ale ta kawa jest wg mnie niepijalna ;)