Neapol mnie zachwycił. Głównie atmosferą. Stare miasto to wybudowane na antycznych ruinach kilkupiętrowe kamienice, pełno wąskich uliczek, malowniczych podwórek kryjących się za wielkimi bramami, zamykanymi wieczorami; to linki z praniem wiszące nad głowami przechodniów, to piaggio przepychające się w tłumie turystów, to kapliczki na każdym kroku, ukwiecone, rozświetlone, zadbane, to krzyczący Włosi z nieodłącznymi telefonami przy uchu, to kościółki na każdym rogu, to mniejsze i większe place z restauracyjnymi stolikami rozstawionymi pod gołym niebem, to aromat świeżo mielonej kawy i szum plujących parą ekspresów, to zapach rozpływającej się na cieście mozzarelli…

Rano przelotnie padało, kamienne chodniki lśniły deszczem. Miasto dopiero się budziło. Otwierano sklepy, ludzie wychodzili z kamienic i śpieszyli do pracy, wstępując do baru na szybkie il cafe ze sfogliatellą. A my zaczynaliśmy oswajać się z Neapolem.

Niedaleko naszego hotelu mieściła się Galeria Umberto I – bardzo podobna do tej w Mediolanie (zresztą tamta stanowiła inspirację dla neapolitańskiego architekta). Zbudowana w XIX w. w stylu neorenesansowym, na planie krzyża, przykryta jest szklanym dachem z wielką kopułą pośrodku. Bardzo elegancka, pełna zdobień i przepychu, z pięknymi mozaikami na podłodze. Sklepy w niej działające nie bardzo nas zaciekawiły – miałam wrażenie, że galeria jest troszkę podupadająca. Ale jej niekwestionowane piękno architektoniczne warte jest zobaczenia. Jest ona ponad to wpisana na listę UNESCO – jako jedna z wielu części chronionego dziedzictwa Neapolu.

Stamtąd bardzo blisko było do Castel Nuovo. Zbudowano go w XIII wieku i do dziś stanowi główny symbol miasta. Niestety jakieś na oko 10 wycieczek włoskich nastolatków tuż przed nami weszło do środka zamku, co nas skutecznie zniechęciło do zwiedzania. Toteż gdy tylko przestało lać, powędrowaliśmy w kierunku Pałacu Królewskiego – Palazzo Reale.

Neapol - pierwsze spotkanie

Pałac Królewski leży przy pięknym placu – Piazza del Plebiscito. Tutaj mieści się słynna kawiarnia Gambrinus, o której pisałam w poprzednim poście:  KLIK

A stamtąd zrobiliśmy sobie długi spacer na Stare Miasto – Centro Storico. Błądziliśmy wąskimi uliczkami, podziwiając mijane kapliczki, fontanny, kolumny…

Neapol - pierwsze spotkanie

Zajrzeliśmy do dwóch przepięknych kościołów – kościół Gesu Nuovo i znajdujący się na przeciwko niego  klasztor Santa Chiara:

Znaleźliśmy gdzieś informację o tym, że mieszkańcy Neapolu tak bardzo kochają futbol i Maradonę, że zrobili mu kapliczkę (sic!). Błądząc po starym mieście usiłowaliśmy ją znaleźć, a nie było to łatwe, bowiem kapliczka, która kiedyś wisiała na murze, teraz znajduje się w środku baru Nilo (podaję dokładny adres, gdyby ktoś tak jak i my jej szukał: Via San Biagio Dei Librai 129, tuż obok Piazzetta Nilo). Taka ciekawostka :)

A w samym barze wypijecie dobrą kawę – np. il cafe za 0,90 euro.

Ostatnim miejscem, które tego dnia zwiedzaliśmy i w którym spędziliśmy ładnych parę godzin było Muzeum Archeologiczne. Bilety wstępu kosztują 12 euro/ os. dorosła i 6 euro/dziecko.

Jeśli planuje się wizytę w Pompejach i Herkulanum, to wizyta w tym muzeum jest wg mnie obowiązkowa. To tutaj bowiem znajduje się większość „skarbów” wykopana z tych stanowisk archeologicznych. Tutaj zobaczycie piękne freski, niesamowicie precyzyjne mozaiki, naczynia, rzeźby, przedmioty codziennego użytku. To wszystko robi niesamowite wrażenie!

Sam budynek jest piękny…

neapol

Jest wielka makieta Pompejów – bardzo dokładna!

Jedna z sal w muzeum

I freski…

I rozmaite rzeźby…

 

I niesamowite mozaiki…

Słynnym miejscem w muzeum jest Gabinetto Segreto (Sekretny Pokój), w którym prezentowane są przedmioty i malowidła o wyraźnie erotycznym zabarwieniu (wstęp tylko dla dorosłych):

Po wyjściu z muzeum, skierowaliśmy się do metra, a naszym oczom ukazał się taki fantastyczny obraz, namalowany na muzealnych schodach:

Neapol

W następnym poście pokażę wam niezwykłe neapolitańskie metro – jest niesamowite!