Na Santorini dotarliśmy z wyspy Paros. Promem, w około trzy godziny byliśmy na miejscu. Promy na Santorini przybijają do niewielkiego nabrzeża u podnóża wysokiego klifu, z dala od miasta. My o tym pomyśleliśmy i od razu w porcie czekało na nas wypożyczone auto. Stąd mniej problemów z dotarciem do hotelu, poruszaniem się po wyspie itd.

Santorini (Santoryn) to wyspa, a właściwie malutki archipelag wysp powstałych dzięki erupcji wulkanu około 1600 r. p.n.e.. Utworzyła się wtedy kaldera o średnicy 10 km, której boczne fragmenty są teraz wyspami archipelagu Santorini. A fala tsunami powstała po tej erupcji miała 200 metrów wysokości i zmiotła z powierzchni ziemi kulturę minojską na wyspie Krecie oddalonej o ponad 100 km.

Najczęściej turyści docierają na główną wyspę Thirę, zwaną potocznie Santorini. Cały archipelag ma powierzchnię 90km2, a zamieszkuje go 15 tys. ludzi.

Santorini słynie z tego, że nie ma na niej plaż ;) Ale to nieprawda. Plaże są, choć niezbyt malownicze i nie bardzo instagramowe, bo z czarnego z piasku wulkanicznego. Największymi, najbardziej skomercjalizowanymi plażami są leżące obok siebie Kamari i Perissa. To typowe kurorty z mnóstwem hoteli, restauracji i barów, sklepów z pamiątkami, leżakami na plaży itd.. My wybraliśmy się do Kamari, żeby zobaczyć na własne oczy santoryńskie plaże.

Poza plażą odwiedziliśmy też knajpkę ze smacznym jedzeniem – Ariale Restaurant, poleconą nam przez obsługę wypożyczalni aut. Smaczne jedzenie, przy samej plaży, z widokiem na morze.

Nasz hotel – Kokkinos Villas – znajdował się w miejscowości Akrotiri w zachodniej części wyspy. Był położony kaskadowo na klifie, z obłędnym widokiem na kalderę.

Tuż poniżej naszego hotelu leżała plaża Caldera Beach, bez infrastruktury, za to z przyjemną tawerną Remezzo.

Na Santorini poza czarnymi plażami jest też plaża Biała i Czerwona. Jednak nie wystarczyło nam czasu, aby je odwiedzić.

Podczas naszego pobytu na wyspie panowały olbrzymie upały. Pomimo zachmurzonego nieba, żar lał się z nieba i nie było czym oddychać. Niestety pokrzyżowało to nasze plany i zobaczyliśmy o wiele mniej, niż planowaliśmy.

Punkt widokowy na kalderę niedaleko naszego hotelu:

Na Półwyspie Akrotiri znajduje się latarnia morska – jako wielbiciele latarni, nie mogliśmy jej pominąć :)

W Akrotiri odnaleziono starożytne miasto zniszczone przez wybuch wulkanu w XVII wieku p.n.e.. Wielu naukowców doszukuje się w historii tegoż miasta legendarnej Atlantydy, o której wspominał Platon w swych dziełach.

Wizyta w starożytnym Akrotiri zrobiła na nas spore wrażenie. Gdy pomyśli się, że to miasto jest starsze od Pompejów o 1700 lat, naprawdę można się zdziwić, bo (dla laika) wyglądają bardzo podobnie. Miasto w czasie swego rozkwitu było bogate i stanowiło ważny ośrodek handlu w basenie Morza Śródziemnego. Jednak erupcja wulkanu zniszczyła je doszczętnie. Ciekawostką jest, że podczas usuwania wulkanicznego pyłu nie znaleziono ciał mieszkańców Akrotiri. Prawdopodobnie udało im się ewakuować z wyspy…

Regularne prace wykopaliskowe zaczęły się w 1967 roku. Do tej pory odnaleziono kilkanaście domów, naczynia gliniane, rzeźby, freski, meble… Wszystko to świadczy o wysokim stopniu rozwoju starożytnego miasta i jego mieszkańców. Naukowcy szacują, że w chwili wybuchu wulkanu zamieszkiwane było ono przez kilka tysięcy osób i miało obszar około 20 ha.

Po wykupieniu biletów wstępu, zwiedza się miasto (być może Atlantydę) spacerując po pomostach między budynkami. Aktualnie obszar wykopalisk znajduje się pod dachem, aby chronić artefakty przed działaniem natury.

Stolicą Santorini jest Fira (Thira). Przyczepione do wysokiego klifu białe domki, tak charakterystyczne dla Cykladów, tworzą zwarta zabudowę Firy. To największe miasto archipelagu Santorini, zatłoczone i gwarne. To do podnóża Firy przybijają wielkie wycieczkowce, a kolejka linowa przewozi spragnionych wrażeń turystów z portu wprost w ciasne uliczki miasteczka.

Fira nie jest tak malownicza jak Oia (opiszę ją w osobnym poście), ale to przyjemne miejsce z obłędnymi widokami. Mnóstwo tu butików, restauracji, sklepików z pamiątkami i miejscowymi smakołykami. W pandemii było całkiem spokojnie, ale pamiętam to miejsce sprzed lat jako makabrycznie zatłoczone…

Santorini to niezwykła wyspa. Jej budowa geologiczna oraz powstanie w kalderze wulkanu powoduje, że ma niesamowity wygląd. Wysokie czarne klify tworzą półokrąg, a ich grzbiety „porośnięte” są białymi miasteczkami. Wygląda to zjawiskowo! To jedno z tych miejsc na świecie, które są unikatowe, drugiej takiej wyspy nie znajdziecie nigdzie indziej. Dlatego warto ją zobaczyć choć raz w życiu…

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *