Doha była naszym 9-godzinnym przystankiem w drodze do Melbourne. Postanowiliśmy skorzystać z okazji i zwiedzić miasto.

Doha to stolica Kataru i jednocześnie największe jego miasto. Leży nad Zatoką Perską, na półwyspie Katar. Działa tu duży port morski i jest to ważny ośrodek handlu ze względu na swoje położenie pomiędzy kontynentami.

Poza tym lokalny port lotniczy Hamad jest jednym z najbardziej ruchliwych lotnisk na Bliskim Wschodzie i stanowi hub dla ruchu lotniczego pomiędzy Europą, Afryką, Azją i Australią. To jedno z najładniejszych lotnisk, jakie odwiedzaliśmy podczas naszych podróży. Są tu ogrody, luksusowe sklepy i saloniki, dzieła sztuki prezentowane w przestrzeni publicznej, kawiarnie i restauracje.

Ikoną lotniska Hamad jest gigantyczny miś – Lamp Bear – rzeźba szwajcarskiego artysty Ursa Fischera, kupiona przez członka katarskiej rodziny królewskiej i umiejscowiona w centralnym punkcie lotniska.

Z lotniska wzięliśmy Ubera i udaliśmy się do Souq Waqif (około 20 minut dojazdu).

Souq Waqif to targowisko miejskie, tzw. suk, którego historia sięga XIX wieku. Kiedyś było to miejsce spotkań i handlu miejscowych kupców, wędrujących Beduinów oraz przybyszy z odległych lądów. Z biegiem czasu popadło w ruinę i dopiero rządowy program rewitalizacji (2006-2008r.) na nowo przywrócił tu życie miejskie i handlowe. Obecnie to wyremontowana dzielnica miasta, w której zakupić można tradycyjne stroje, przedmioty domowego użytku, pamiątki, ale także zjeść posiłek, czy napić się kawy.

Tuż obok suku trafiliśmy na targi daktyli, gdzie próbowaliśmy różnych gatunków tych słodkich owoców i zakupiliśmy trochę na dalszą podróż.

zajrzeliśmy do ładnego Art Center z wystawą malarstwa:

Okolice Souq Waqif:

Katar słynie z sokolnictwa – to wielowiekowa tradycja, sport narodowy i powód do dumy katarczyków. Tuż obok suku Waqif znajduje się Falcon Souq – targ sokołów. Widok ptaków uwiązanych do poręczy, z zasłoniętymi oczami nie był dla nas miły, zatem rzuciliśmy tylko na to okiem i poszliśmy dalej.

Spacer nadmorską promenadą Corniche to obowiązkowy punkt programu zwiedzania Dohy. Corniche ma 7 km długości i oferuje spektakularne widoki na nowoczesną dzielnicę miasta. Można stąd wyruszyć na rejs po zatoce – mnóstwo łódek oczekuje na turystów, ale my nie mieliśmy na to czasu.

To wszystko co udało nam się zobaczyć przez kilka wieczornych godzin. Odbyliśmy długi spacer, zjedliśmy pyszną kolację w jednej z miejscowych knajpek, wypiliśmy aromatyczną kawę…

Czy Doha nas zachwyciła? Nie, ale to bardzo przyjazne, bezpieczne miasto i idealne na stopover w dalszej podróży. Polecamy!

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *