Jeden dzień podczas naszego pobytu w Ułan Bator spędziliśmy na całodziennej wycieczce za miasto. Kupiliśmy ją od miejscowego organizatora i odbywała się w języku angielskim.

Wczesnym rankiem wyruszyliśmy poza Ułan Bator. Gdy tylko minęliśmy „rogatki” miasta mogliśmy oglądać Mongolię z naszych wyobrażeń – bezkresne stepy, jurty, pasące się wielbłądy dwugarbne i jaki…

Pomnik Czyngis-chana w Tsonjin Boldog (54 km od Ułan Bator) to ogromny 40-metrowy posąg ze stali nierdzewnej. Na jego budowę zużyto 250 ton stali. Powstał w 2008 roku jako hołd dla legendarnego założyciela Mongolii. W końskiej grzywie znajduje się taras widokowy, a w podstawie pomnika – muzeum.

Muzeum poświęcone jest Czyngis-chanowi i jego rodowi. Znajduje się tu także kawiarnia i kilka sklepików z pamiątkami.

Na końską głowę można wjechać windą (a potem pokonać kawałek drogi schodami) albo w całości wdrapać się schodami.

Widoki były wspaniałe:

U podnóża pomnika zorganizowano wiele atrakcji dla przyjezdnych np. strzelanie z tradycyjnego łuku czy przejażdżkę na wielbłądach.

Kolejnym przystankiem była wizyta w autentycznej zagrodzie na stepie. Odwiedziliśmy rodzinę mieszkającą w jurtach i hodującą konie oraz bydło. Co parę miesięcy takie gospodarstwa są pakowane na pickupy i przenoszone w inne miejsca (czasem dziesiątki kilometrów dalej), gdzie trawa jest świeża i niezjedzona przez zwierzęta.

Zostaliśmy poczęstowani lokalnymi przysmakami np. napojem alkoholowym – kumysem, który to jest sfermentowanym mlekiem klaczy.

Lunch zjedliśmy w jednej z przydrożnych knajpek mieszczących się w jurtach. Było bardzo smacznie!

Widoczki po drodze w Parku Narodowym Terelj:

Następnym przystankiem była Skała Żółwia (przypomina wyglądem żółwia) i wspinaczka na jej szczyt. Widoki z góry były obłędne!

Na koniec udaliśmy się do świątyni medytacyjnej Aryabal. Czekała nas mała wspinaczka na zbocze góry Maanit, pokonanie mostu wiszącego i 108 schodów. Po drodze mijaliśmy stupy i tablice z informacjami przybliżającymi filozofię buddyjską.

Świątynia została zbudowana około roku 1810, a w latach 2004-2007 poddano ją gruntownej renowacji. Zaprojektowana została w stylu tybetańskim, w kształcie głowy słonia, gdzie schody przypominać mają jego trąbę. Wnętrza są bogato zdobione, a widoki z tarasu przed świątynią przyprawiają o zawrót głowy. Piękne miejsce!

Czasem, w niektórych krajach, zdecydowanie łatwiej jest skorzystać z wiedzy i możliwości lokalnych organizatorów, niż wypożyczać auto, jechać w nieznane bez znajomości miejscowego języka i stresować się czy wszystko się uda, czy będzie możliwość porozumienia się… Dlatego nie mamy oporów, aby wykupić czasem taki trip (albo na mieście w jakimś stacjonarnym biurze albo na której z platform internetowych) i spokojnie zwiedzać z anglojęzycznym przewodnikiem. To była bardzo dobrze zorganizowana i udana wyprawa za miasto, aby zobaczyć troszkę „prawdziwej” Mongolii.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *