Na wyspę Hawaii (Hawaii Island), zwaną także Big Island z racji jej wielkości, dotarliśmy samolotem z Oahu. To największa wyspa archipelagu Hawajów z 10 432 km2 powierzchni oraz równocześnie największa wyspa w Stanach Zjednoczonych. Jest też trzecią co do wielkości wyspą Polinezji, po dwóch wyspach Nowej Zelandii. Big Island powstała w wyniku aktywności 5 wulkanów, z których dwa nadal są czynne. Jest unikatowa pod względem przyrodniczym – posiada aż 12 różnych stref klimatycznych!

Ze względu na to, że wyspa jest wielka, zwiedzaliśmy tylko zachodnią jej część, wschodnią pozostawiając sobie na następny raz, na który bardzo liczymy.

Nocowaliśmy w hotelu Aston Kona by the Sea w Kailua-Kona. Spokojny, czysty, komfortowy. Położony był on nad samą wodą. Z balkonu mieliśmy widok na ocean i basen. Na brzegu znajdował się też basen ze słoną wodą – fale przelewały się przez murki i zasilały zbiornik. Jednak nie był to obiekt hotelowy, więc był trochę zaniedbany. Ale malowniczy :)

Z hotelu codziennie oglądać mogliśmy zachwycające zachody słońca:

Jednego wieczoru pojawili się też surferzy, którzy śmigali na falach prezentując swoje umiejętności.

Big Island słynie z kawy. To tutaj rośnie jedna z najlepszych (i najdroższych) kaw na świecie – Kona Coffee. Wielokrotnie nagradzana, uwielbiana przez smakoszy, pyszna kawa, o której smaku decyduje położenie plantacji, warunki atmosferyczne (ciepłe dni i deszczowe wieczory oraz łagodne noce), a także właściwości wulkanicznej gleby. Krzewy kawy rosną bowiem na zboczach wulkanów Hualalai i Mauna Loa w pobliżu miejscowości Kona, na zachodnim brzegu wyspy. Uprawiane są w około 800 małych plantacjach. Tylko ziarna pochodzące z tego regionu mogą nosić nazwę „Kona”. Sadzonki kawy z Brazylii na wyspę sprowadził w 1828 roku Samuel Ruggles i od tamtej pory jest ona uprawiana z sukcesem na Wielkiej Wyspie.

Postanowiliśmy zwiedzić jedną z takich farm. Jesteśmy wielkimi wielbicielami kawy, toteż nie mogło być inaczej. Wybraliśmy Kona Coffee Living History Farm będącą obecnie muzeum – skansenem. Zwiedza się ją z przewodnikiem, który opowiada o samej uprawie kawy, ale także o historii wyspy i kawowych plantacji.

Pod koniec XIX wieku nastąpił krach na światowym rynku kawy, toteż plantatorzy wydzierżawili ziemię swoim pracownikom – głównie japońskim emigrantom, których na przełomie XIX i XX wieku na Hawajach było aż 140 tys. Uprawą roślin zajmowały się całe rodziny. A my mogliśmy zobaczyć ich tradycyjny dom, który teraz pełni rolę muzeum. Rodzina Uchida zamieszkała tutaj w 1913 roku i kolejne jej pokolenia zarządzały farmą aż do 1994 roku.

Kawę Kona można kupić w wielu certyfikowanych miejscach na wyspie, a jest ona rzeczywiście przepyszna! To znakomity pomysł na pamiątkę z Hawajów.

Jedną z atrakcji okolic Kony jest tzw. Malowany Kościół (Painted Church). To katolicki kościół pod wezwaniem św. Benedykta w Honauanau. Został zbudowany w latach 1899-1902 z inicjatywy belgijskiego misjonarza – Johna Velghe. Ozdobił on własnoręcznie wnętrze kościoła wieloma kolorowymi freskami, których wartość artystyczna nie jest najwyższa, ale walory historyczne mają już większe znaczenie. Jest uroczym wiejskim kościółkiem, nadal aktywnym, do którego warto zajrzeć będąc w okolicy.

Kealakekua Bay to zatoka, w której ślady osadnictwa sięgają tysiąca lat. Znajduje się tu świątynia Hikiau Heiau. Heiau uznawane są za święte miejsca rdzennych hawajczyków. Wiele z nich jest zamkniętych dla turystów, ale jest na wyspie kilka miejsc, w których można zobaczyć jak one wyglądały. To zazwyczaj wielkie kamienne platformy, na których były składane ofiary bogom.

Zatoka Kealakekua jest też miejscem, w którym w 1778 roku wylądował pierwszy Europejczyk – kapitan James Cook. Rok później tutaj także zginął podczas starcia z miejscową ludnością.

Wyspa Hawaii jest wyspą spokojną, o charakterze rolniczym, z mnóstwem upraw i plantacji. Aby kupić plony farmerów nie trzeba było udawać się do sklepów – w wielu miejscach przy drodze stały stragany z sezonowymi owocami. Wrzucało się do „skarbonek” wskazaną kwotę i zabierało ze sobą świeże zbiory. Świetne bezobsługowe rozwiązanie!

Niedaleko naszego hotelu odkryliśmy malutki bar Basik Cafe serwujący przepyszne acai bowls. To lekka, owocowa potrawa, idealna na śniadanie. Składa się z mrożonego musu z owoców acai, z dodatkiem musli lub granoli, orzechów i świeżych owoców. Nasze codzienne niebo w gębie!

Kolejny śliczny zabytkowy kościółek – St Peter by the Sea, zwany także jako Little Blue Church. Zbudowany został 140 lat temu w La‘aloa, ale w 1912 roku został przeniesiony do Kahaluu i stoi tu do dziś. Odbywają się w nim liczne ceremonie ślubne. Niestety był zamknięty i nie można było zajrzeć do jego wnętrza.

Poza zwiedzaniem okolic, dużo też plażowaliśmy. Jednak nie zawsze było to łatwe. Jednego ranka udaliśmy się na pobliską plażę i zastaliśmy taką informację przy wjeździe na parking:

Tego dnia zamknięte były wszystkie plaże w okolicy ze względu na rekiny, toteż musieliśmy udać się dalej na północ, aby gdzieś popływać.

Jeżdżąc po wyspie podziwialiśmy widoki na pobliską wyspę Maui i wulkan Mauna Kea. Na jego szczycie znajdują się bardzo znane obserwatoria astronomiczne. Mieliśmy plan, aby wjechać na niego z przewodnikiem, na wschód słońca, ale nie udało nam się ze względu na protesty Hawajczyków przeciw budowie kolejnych teleskopów. Mieszkańcy Hawajów uważają Mauna Keę za świętą górę i bardzo żywo protestowali w tamtych dniach przeciw nowym inwestycjom, blokując drogi wyjazdowe na wulkan.

Mauna Kea to najwyższy wulkan Hawajów oraz najwyższa góra świata – licząc od podstawy znajdującej się pod wodą. Ma 10 203 m wysokości całkowitej oraz 4205 m od poziomu morza. Ostatnia erupcja wulkanu miała miejsce około 4500 lat temu, więc uważa się go za wulkan uśpiony.

Jedną z plaż jakie odwiedziliśmy i polecamy była Hapuna Beach. Strzeżona, z łagodnym wejściem do wody, spora i piaszczysta. Przypominam, że na Hawajach są bardzo zdradliwe i niebezpieczne fale oraz prądy morskie. Trzeba stosować się do wytycznych ratowników i być ostrożnym.

To na tej plaży straciłam okulary – stojąc w wodzie po kolana. Przyszła nagle wielka fala, która mnie przewróciła i okulary przepadły w oceanie. Gdy udałam się do jakiegoś butiku kupić nowe, opowiedziałam historię o fali, a sprzedawczyni na to: ocean ma największą kolekcję okularów na świecie ;)

W Honolulu spotkaliśmy Polkę, która mieszka na Hawajach od 20 lat. Poleciła nam ona miejscową restaurację Lava Lava Beach Club. Rewelacyjny klimat, cudnie położona na samej plaży, a do tego pyszne jedzenie.

Tuż obok znajduje się bardzo ładna plaża – Waikaloa Beach. Kolejne miejsce warte polecenia.

Także w tamtej okolicy warto zajrzeć do Puakō Petroglyph Park. To rezerwat, gdzie przy wytyczonej dla zwiedzających ścieżce zobaczyć można około 1200 petroglifów (rysunki wyryte w skale). Na całym obszarze rezerwatu jest ich ponad 3000. Uważa się, że zostały wyrzeźbione między rokiem 1000 a 1800 n.e. przez ówczesnych mieszkańców wyspy Hawaii. Przedstawiają one ludzi w różnych pozach i zajęciach, bóstwa oraz rozmaite zwierzęta. Wstęp na teren rezerwatu jest bezpłatny.

Tuż obok znajduje się kolejna ciekawa plaża – Holoholokai Beach Park. Składa się ona cała z dwukolorowych kamyczków i dlatego nazywaliśmy ją „biało-czarną”.

To jeszcze nie wszystkie ciekawe miejsca na Big Island, które udało nam się zobaczyć, toteż wypatrujcie kolejnego postu o tej wyspie już wkrótce.

Przypominam o naszym profilu na Facebooku i Instagramie – jest tam jeszcze więcej nas i naszych podróży.

Poleć:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *